Finał 4. sezonu "Stranger Things" ma być niesamowicie emocjonalny. Twórcy zapowiadają też "symfonię chaosu"

"Stranger Things" (Fot. Netflix)

Fani z niecierpliwością czekają na finałowe odcinki 4. sezonu "Stranger Things", a twórcy serialu śmiało dają do zrozumienia, że czeka nas jazda bez trzymanki. Co nowego zdradzili?

1 lipca na Netfliksie pojawi się finał 4. sezonu "Stranger Things". Możemy spodziewać się dwóch ponaddwugodzinnych seansów, a twórcy serialu zapowiadają, że czekają nas wielkie emocje, a nawet cios prosto w serce.

Stranger Things – Dufferowie o finale 4. sezonu

Matt i Ross Dufferowie rozmawiali z serwisem TVLine na temat finału i tego, na co powinniśmy się przygotować.

– Przestałem próbować przewidzieć, jak ludzie zareagują, bo nigdy nic nie wiadomo. [2. część] ma wszystkiego po trochu. Jest niezwykle emocjonalna, a jednocześnie zawiera najwięcej akcji i widowiska w historii naszego serialu – zdradził Matt Duffer.

W 4. sezonie poznaliśmy wielu nowych bohaterów, w tym Eddiego, w którego wcielił się Joe Quinn. Ekscentryczny bohater momentalnie stał się ulubieńcem fanów, a Matt Duffer zdradził, w jaki sposób Quinn określił finał serii:

– Joe Quinn jest bardzo elokwentny. To taki mądry dzieciak. Nazwał [2. część] szaloną symfonią chaosu. Zapożyczę to. Tak właśnie jest, zwłaszcza w ostatnim odcinku.

Obecnie wszyscy bohaterowie "Stranger Things" są rozrzuceni po całej Ameryce czy wręcz świecie – Jedenastka (Millie Bobby Brown) próbuje odzyskać moce poprzez projekt Nina, Joyce (Winona Ryder) i Hopper (David Harbour) przebywają w Rosji, Mike (Finn Wolfhard), Will(Noah Schnapp) wraz z Jonathanem (Charlie Heaton) i jego przyjacielem jadą w kierunku laboratorium w Newadzie, zaś ekipa z Hawkins znalazła się po Drugiej Stronie.

– Przez cały sezon przechodziliśmy między różnymi światami, ale w finale to przechodzenie staje się naprawdę gwałtowne, ponieważ ciągle skaczemy z jednego świata do drugiego – powiedział Ross Duffer.

Z kolei drugi z braci określił finał mianem "blockbustera" i potwierdził to, co było zapowiadane wcześniej – że nie zabraknie efektów specjalnych.

– Ale to nie jest ciągle tylko akcja. To właśnie podoba mi się w możliwości robienia czegoś dłuższego. Finał mocno sprawia wrażenie blockbusterowego widowiska, ale jest też sporo czasu poświęconego naszym bohaterom. Mam nadzieję, że to będzie satysfakcjonujące dla widzów.

Stranger Things – sezon 4B od 1 lipca na Netfliksie

REKLAMA