"Plotkara": Co twórczyni mówi na temat finału?

Fot. CW

Fot. CW

Nie dla wszystkich fanów wszystko jest jasne po finale "Gossip Girl". Na szczęście twórcy serialu wyjaśniają wątpliwości. Pytanie tylko, czy te wyjaśnienia są satysfakcjonujące.

Pod moją wczorajszą recenzją finału "Plotkary" pojawił się mnóstwo pytań, wątpliwości i interpretacji. Na szczęście w amerykańskich mediach są wywiady ze Stephanie Savage, producentką wykonawczą serialu, która to i owo tłumaczy. Jeden z nich ukazał się w TVLine, drugi w E! Online.

Czy Dan od zawsze miał być Plotkarą? Wczoraj zarzuciliście mnie mnóstwem dowodów na to, że Dan Plotkarą nie mógł być od początku, chyba że miał rozdwojenie jaźni albo był totalnym psychopatą. Stephanie Savage mówi jednak w TVLine, że od razu to miał być Dan.

Nie wydaje mi się, żebyśmy kiedykolwiek widzieli jakąś inną możliwość. Pytaniem było tylko, czy będziemy to ujawniać czy nie. Nie byliśmy pewni, czy znajomość tożsamości Plotkary to coś, czego fani by chcieli.

A w E! Online dodaje:

Kiedy pokazywaliśmy pilot widowni testowej, wszyscy myśleli, że to Dan jest Plotkarą. Musieliśmy zmienić jedną z sekwencji. Chodzi o ten moment, kiedy on patrzy na blog Gossip Girl. Na początku było tak, że coś pisał, kiedy rozległ się głos Plotkary. Dlatego ludzie myśleli, że chcemy im w ten sposób powiedzieć, kto jest Plotkarą. Ale to nieco zmieniliśmy.

Skoro planowali od początku, skąd te dziury? I na to Savage ma odpowiedź:

Nie chcieliśmy, żeby to miało wielkie znaczenie dla fabuły. Nie rozmawialiśmy o tym z aktorami, nie chcieliśmy, żeby miało to wpływ na sposób, w jaki Penn Badgely grał Dana. Miało to być coś, o czym widzowie mieli aktywnie myśleć. Mieliśmy nadzieję, że "Plotkara" będzie długo emitowana i nie chcieliśmy, żeby ludzie zajmowali się pytaniem, kto jest Plotkarą. Nie chcieliśmy zwracać uwagi na to, że jeden z głównych bohaterów może być Plotkarą.

Kto właściwie skończył z kim? Na ten temat pojawiły się wątpliwości, które spieszymy rozwiać. Po pierwsze, Nate faktycznie jest singlem na weselu Sereny. Nie znaczy to, że będzie zawsze samotny, po prostu teraz jest człowiekiem sukcesu ze świetlaną przyszłością w perspektywie. Dlatego teraz nie ma wokół niego żadnych szalonych dziewczyn, które by go rozpraszały. Po drugie, Georgina i Jack Bass zostali pokazani jako para, żeby wywołać uśmiech u widza - w końcu naprawdę do siebie pasują.

Po trzecie, Chuck, Blair i ich dziecko. Producenci rozważali różne możliwości zakończenia, ale nigdy nie brali pod uwagę możliwości, że Chuck i Blair nie będą razem. Dziecko zostało pokazane, żebyśmy mieli pewność, że to już ostatecznie i na zawsze. A także mieliśmy zobaczyć, że oni są dobrymi rodzicami. Małego Henry'ego zagrał Alex, którego wybrano na castingu spośród wielu małych chłopców mniej lub bardziej podobnych do Chucka i Blair.

Po czwarte, Lily i Rufus nie są razem. Dlaczego nie są razem?

Oczywiste jest, że Rufus i Lily razem skomplikowaliby sprawy dla Sereny i Dana. Ale co ważniejsze, czuliśmy, że Rufus i Lily już naprawdę mocno próbowali. Ale po tym jak zmarła Cece, dla Lily było trudno spotkać się z Rufusem pośrodku drogi. Próbowała być z Bartem Bassem, ale on był zbyt mroczny. I psychotyczny. Dr Van der Woodsen tak jakby równoważy różnicę. Pozwoli Lily na bardzo dużo i nie będzie kwestionował jej wyborów, tak jak mógłby to robić Rufus. Jest ojcem jej dzieci. Wydawało nam się, że to fajny, trochę pokręcony sposób na zakończenie historii Lily. Ważne dla nas było pokazanie, że Rufus i Lily wciąż dobrze się rozumieją. I zawsze będą ze sobą jakoś powiązani dzięki związkowi swoich dzieci.

A ponieważ twórcy "Plotkary" nie chcieli, żeby Rufus był sam, dali mu Lisę Loeb. Wydawało im się to właściwym rozwiązaniem, bo Lisa to ktoś z jego świata. Stąd też takie zakończenie historii Rufusa.

Jak udało się utrzymać w sekrecie większość występów gościnnych? Łatwe to nie było. Najtrudniej było z burmistrzem Nowego Jorku, Michaelem Bloombergiem (tak, to ten starszy pan, którego większość polskich widzów prawdopodobnie nie rozpoznała) - było niebezpieczeństwo, że zobaczą go na planie serialu paparazzi. Jessica Szohr (Vanessa) była akurat w Nowym Jorku, bo robiła film. Nakręcono ją na planie "The Carrie Diaries". Scena z Rachel Bilson i Kristen Bell została zrobiona na planie "Hart of Dixie".

Czy oba śluby zaspoilerowano celowo? Nie. Producenci nie chcieli, żebyśmy wiedzieli o ślubach przed emisją odcinka. Niestety, znaleźli się paparazzi, którzy je wyśledzili. Zwłaszcza w przypadku Dana i Sereny było to spore zaskoczenie, bo zdjęcia były kręcone we wnętrzu i nikt niepowołany nie powinien był tego oglądać.

Co z Little J.? Dla wielu fanów było rozczarowaniem, że Jenny i Eric pojawili się na tak krótko. Ale Stephanie Savage potwierdza, że Little J. faktycznie skończyła w Waldorf Designs:

Zawsze podobał mi się pomysł, żeby Blair sięgnęła po Jenny i uczyniła ją częścią Waldorf Designs.

Tyle Stephanie Savage. Pewnie nie wszyscy fani uwierzą w jej tłumaczenia - ale cóż, jakoś z tym wszystkim musimy żyć. Tym z Was, którzy chcą poszukać luk i błędów bez oglądania wszystkich sezonów "Gossip Girl" od początku, polecam stronę z memami zrobioną przez fanów (dzięki, Giselle, za jej wrzucenie na nasze forum). Poniżej kilka wybranych przeze mnie, ale najlepiej przejrzyjcie całość. Naprawdę można się pośmiać.