Z nosem przy ekranie #5: Poranne zabawy w parach

"Hart of Dixie" (fot. The CW)

"Hart of Dixie" (fot. The CW)

To był wspaniały tydzień dla moli książkowych. Burze i grzmoty, słowem idealna pogoda na dłuższą lekturę. Miłośnicy wiecznego przesiadywania przed ekranami wszelakimi również nie mieli na co narzekać. O ile nie zabrakło prądu. Uwaga, możliwe spoilery.

Pozostaje jedynie współczuć tym wszystkim, którym przyszło wystawić nos na zewnątrz – w końcu zaplanowane wyjazdy mogły zostać zepsute przez mało sprzyjającą aurę. Chociaż pośród miłośników (nie)świeżego powietrza na pewno znalazła się jakaś grupa odważnych, która do ulubionych atrakcji zalicza taplanie się w błocie, bieg z piorunami czy pływanie synchroniczne we własnych butach.

Z drugiej strony nietrudno się domyślić, że ostatnie kilka dni było dla mnie wręcz darem z niebios. Nie wiem, kto wyprosił ten deszcz, jednak chciałbym bardzo podziękować. Zastanawiam się tylko, czy wystarczyła zwykła msza w intencji, czy też trzeba było się posunąć do środków ostatecznych i ubić smoka (wawelskiego?), upolować węża albo przygwoździć żabę? Z drugiej strony, nawet jeśli owa wiedza tajemna finalnie nie zostanie ujawniona, to i tak cieszę się, że pomimo sejmowego fiaska sprzed paru lat modlitwy o deszcz wciąż jeszcze mogą być skuteczne.

A tymczasem...

...uroczy duet Lemon (Jaime King) i Wade (Wilson Bethel) coraz bardziej się rozkręca w "Hart of Dixie". W ostatnich tygodniach ta wspaniała para zaliczyła szereg sporów, kłótni oraz miała problemy ze znalezieniem pracowników, zatrudnianiem nieletnich i koncesją na sprzedaż alkoholu. Ponadto zawaliło im się pół knajpy i zostali okradzeni – rozkręcanie biznesu bywa trudne.

O ile jednak dzięki mieszkańcom Bluebell możemy być spokojni o losy ich wspólnego projektu, to ci uroczo dysfunkcyjni wspólnicy zdecydowanie potrzebują jakiegoś stałego, własnego rytualiku. Byłoby idealnie, gdyby np. ich poranne spotkania przy śniadaniu stały się dla widza czymś tak oczekiwanym i codziennym, jak regularne gibbsowe dostawy Caf-Pow dla Abby (Pauley Perrette) w "NCIS", fantastyczne rozmowy telefoniczne Penelope (Kirsten Vangsness) z Morganem (Shemar Moore) w "Criminal Minds" czy równoległy świat pełen dziwacznych pomysłów i gestów wykreowany przez Troya (Donald Glover) i Abeda (Danny Pudi) z "Community".

Hmm, Lemon i Wade jako Inspector Spacetime i Constable Reggie – to by było coś.

Za to ostatnio...

...w "Mentaliście" pierwsze skrzypce odegrał pojemnik firmy Tupperware, która znana jest w Stanach Zjednoczonych jako pionier dość specyficznego modelu sprzedaży bezpośredniej. Niestety nie był to chyba najfortunniejszy przykład product placement w serialu. Po prostu przez cały czas trwania "Red and Itchy" niektórzy pletli, co im ślina na język przyniosła, a inni nie potrafili trzymać języka za zębami. Pojedynczy bohaterowie ciągle mieli coś na końcu języka, a Patrick Jane (Simon Baker) tradycyjnie starał się kogoś pociągnąć za ów mięsień. Wreszcie jedna postać dosłownie zapomniała języka w gębie, czego od kilku dni nie mogę wyrzucić z pamięci.

Zaledwie kilka minut...

... przy porannej kawie wystarczyło, aby uzmysłowić sobie, w jak wiele ciekawych gościnnych występów obfitował ten powolnie mijający tydzień. Na specjalną nagrodę zasługuje osoba pracującej przy produkcji "The Big Bang Theory", która wpadła na ściągnięcie do serialu legendarnego Boba Newharta. Brawa należą się również twórcom "Supernatural" za Curtisa Armstronga w roli Metatrona, choć wciąż sądzę, że najlepszym pomysłem byłoby przyznanie dożywotniego monopolu na granie tego aniołka Alanowi Rickmanowi.

Curtis Armstrong jako Metatron w "Supernatural" (fot. The CW)

Curtis Armstrong jako Metatron w "Supernatural" (fot. The CW)


Wiele uroku straciło...

...wyżywanie się na "Kościach". Przez cały czas trwania 8. sezonu łudziłem się, że w końcu będzie dobrze. Potem liczyłem, że chociaż finał pozostawi po sobie pozytywne wrażenia. Stało się inaczej, a wszelkie odczucia potęguje fakt, że podobnie jak jedna z czytelniczek, Paulina, wróciłem do wcześniejszych sezonów serialu. Jeszcze raz obejrzałem m. in. "Yanks in the U.K." i "The Hole in the Heart", a po tych kilku godzinach zupełnie już nie wiem, co myśleć o nadchodzącej jesienią kolejnej serii.

W telewizji zabrzmiało...

..."Into Dust". Nie pierwszy raz piosenka grupy Mazzy Star pojawiła się w serialu – wykorzystano ją m. in. w "House M.D.", "The O.C.", czy "Moonlight". Teraz do grona produkcji korzystających z tego utworu dołączyło "Rectify", którym w ubiegłotygodniowych hitach zachwycał się Nikodem. Słusznie zresztą.


Do zobaczenia w przyszłą sobotę!