"Person of Interest" (2x22): Droga do zniewolenia

To było solidne zakończenie bardzo dobrego sezonu. "God Mode" nie był może wybitnym odcinkiem, ale ustawił w fascynujących miejscach najważniejszych graczy w uniwersum "PoI". Spoilery!

O ile sezon pierwszy tego serial był przede wszystkim zarysowaniem relacji Fincha (Michael Emerson) i Reese'a (Jim Caviezel), to w drugim dowiadujemy się dużo więcej nie tylko o nich, ale także o postaciach i organizacjach funkcjonujących w tym świecie. Root, rządowi agenci z "Zorzy Polarnej" wykorzystujący informacje z Maszyny do ścigania terrorystów, organizacja szpiegowska Decima Technologies, a także oczywiście Maszyna - o nich wszystkich dowiedzieliśmy się bardzo wiele. I to było bardzo satysfakcjonujące przeżycie. Świat przedstawiony w "PoI" pozostał w miarę spójny, a jego kolejne elementy tworzą bardzo interesującą całość.

Nie inaczej było w odcinku finałowym. Dowiedzieliśmy się wreszcie, jaki był oryginalny plan Fincha, który chciał wyzwolić swoje "dziecko", czyli Maszynę, z okowów pracy dla rządu. Poznaliśmy jego przeszłość i okoliczności jego wypadku. Jasne jest już także to, dlaczego Finch unikał swojej ukochanej przez wszystkie lata od momentu, gdy Maszyna - komputer analizujący dane z podsłuchów i kamer w USA, przewidujący przyszłość i zamachy terrorystyczne (oraz przestępstwa) - zaczęła działać. No i najważniejsze - plan Fincha zakończył się sukcesem. Maszyna jest wolna, i nie musi już niczego robić dla rządu USA. To ostateczne potwierdzenie, że Finch stworzył pierwszą w historii Sztuczną Inteligencję

Szkoda tylko, że to wszystko odbyło się nieco kosztem odcinka jako takiego. Owszem, moment gdy Reese i Shaw za pomocą informacji z Maszyny radzili sobie z niebezpieczeństwami był znakomity. Tak samo było ze sposobami ratowania ludzi w tym odcinku (zwłaszcza motyw z weselem i sportowym samochodem). "PoI" nie był nigdy pozbawiony wątków humorystycznych, i to w tym odcinku sprawdziło się bardzo dobrze.

Ale całość przygód Reese'a i Shaw (Sarah Shahi) była zbyt przewidywalna i mało emocjonująca. Pogoń za Finchem i Root, i poszukiwania lokalizacji Maszyny nie były zbyt ciekawe. Podobnie było z wątkiem detektyw Carter. Pod tym względem dużo lepszy był odcinek poprzedni, czyli "Zero Day". W finale zabrakło także detektywa Fusco, a Misiek (owczarek belgijski, swego rodzaju maskotka serialu) nie odgrywa żadnej roli.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że drugi sezon "Person of Interest" był znakomity. W bardzo interesujący sposób rozwinął wątek Sztucznej Inteligencji i jej ograniczeń. A jednocześnie nie przysłonił innych historii opowiadanych przez twórców. Ten serial to także coś więcej niż rozważania o granicach rządowej kontroli nad życiem obywateli. Trudno określić jednoznacznie jego przynależność gatunkową. Być może najlepiej pasuje tu określenie "nowpunk" wymyślone przez Bruce'a Sterlinga, określające fantastykę naukową, która rozgrywa się w teraźniejszości i bliskiej przyszłości, z niewielkimi "ingerencjami" w świat przedstawiony. Wątek główny serialu - inwigilacja rządowa i moralne dylematy z nią związane, a także dylematy naukowców jako takich - pasują do tej definicji. Trudno uznać "PoI" za pełnokrwisty cyberpunk czy raczej postcyberpunk - nie ma w nim np. megakorporacji czy dystopijnego społeczeństwa.

Naukowe dylematy i moralność stosowania wynalazków technologicznych będzie być może jednym z ważniejszych wątków nowego sezonu. Finch stworzył Maszynę, a później całkiem świadomie ją uwolnił, co może mieć tragiczne konsekwencje. Bo przecież w finałowej scenie serialu Maszyna dzwoni nie tylko do Fincha i Reese'a. Telefon odbiera także Root (Amy Acker) - psychopatka i morderczyni opanowana żądzą wykorzystania Maszyny do własnych celów. A co ciekawe w ostatnim odcinku pojawia się na krótko postać inżyniera Szilarda. Nazwisko nie może być przypadkowe - Leo Szilard był fizykiem jądrowym, jedną z kluczowych postaci w amerykańskim programie atomowym. Szilard wierzył jednak, że USA nigdy tej broni nie użyją, że sam fakt jej posiadania przez Amerykę sprawi, że Japonia i Niemcy się podadzą. Jak wiadomo bardzo się pomylił, a jego dzieło przyczyniło się do śmierci kilkuset tysięcy ludzi. To interesujący sygnał ze strony twórców "PoI".

Drugim ciekawym wątkiem była książka, którą przegląda Reese w bibliotece Fincha. To "Duch w Maszynie" (Ghost in the Machine). Jej autor Arthur Koestler argumentował w niej przeciwko istnieniu tzw. kartezjańskiego dualizmu ciało - umysł. Koestler, wspomagając się pracami filozofa Gilberta Ryle'a twierdził, że umysł (i świadomość) nie są odrębnymi kategoriami filozoficznymi, ale stanowią przedłużenie fizycznych elementów ludzkiego mózgu. Innymi słowy, umysł nie jest "niematerialny" tak jak rozumował to Kartezjusz. Koestler wyprowadzał z tej tezy m.in. ludzki pęd do autodestrukcji na skalę globalną. W kultowym cyberpunkowym anime "Ghost in the Shell" przedstawiono podobny pogląd - umysł ludzki może być zastąpiony przez elementy stworzone przez człowieka, to inne dzieło popkultury nawiązujące do tej książki.

Tak samo jest w tym serialu - umysł (w tym przypadku Maszyna) może zostać zaprogramowany i stworzony, a nie jest niczym więcej niż tylko istniejącymi w rzeczywistości fizycznymi elementami. Scena z książką przypomina zresztą pierwszą część "Matrixa". Tam, w wydrążonym dziele Baudrillard Neo trzymał swoje hackerskie programy. W "PoI" w książce Reese znajduje zdjęcie Fincha i Nathana Ingrama z początków ich pracy, a książka wiedzie go do sejfu w którym ukryto mapę z możliwymi lokalizacjami Maszyny. Z "Matrixem" kojarzy się także zielony kod z początku odcinka, a także fakt, że Maszyna komunikuje się za pomocą aparatów telefonicznych, kluczowych gadżetów w filmie.

Niezależnie od literackich i popkulturowych odniesień to był bardzo mocny sezon "Person of Interest". Słabych odcinków było zresztą niewiele (poza pierwszą połową sezonu), dowiedzieliśmy się dużo o ulubionych postaciach, a ich relacje są jeszcze wyraźniej zarysowane. Serial działa bardzo dobrze, i w trzecim sezonie ta rozpędzona maszyna powinna być jeszcze lepsza.

REKLAMA