"Euforia" – czemu tej postaci było w 3. sezonie tak mało? Oto na co mieliście zwrócić uwagę wg twórcy
Jacek Werner
8 czerwca 2026, 16:01
3. sezon "Euforii" nie znalazł zbyt wiele czasu dla tej postaci, choć wręczył jej naprawdę paskudny los. Czemu było jej tak mało i jak powinniśmy czytać jej wątek? Sam Levinson wyjaśnia. Uwaga na większe spoilery poniżej.
3. sezon "Euforii" nie znalazł zbyt wiele czasu dla tej postaci, choć wręczył jej naprawdę paskudny los. Czemu było jej tak mało i jak powinniśmy czytać jej wątek? Sam Levinson wyjaśnia. Uwaga na większe spoilery poniżej.
Jednym z przewinień ostatniego sezonu "Euforii" jest – zdaniem fanów – nieznaczna rola Nate'a (Jacob Elordi). Po minimalnym wątku bohatera spotyka też koszmarna śmierć. Skąd taki kierunek fabuły i co stało za ograniczonym udziałem aktora?
Euforia sezon 3 – czemu Nate'a było tak mało?
Okrutna śmierć Nate'a w 3. sezonie "Euforii" to tylko zwieńczenie sezonu, w którym ten wracał jako swoisty worek do bicia. W rozmowie z "The New York Times" Levinson wyjaśnił teraz, skąd taki kierunek wobec niegdyś bardziej znaczącej postaci Elordiego. Okazuje się, że do problemu z ograniczoną dostępnością samego aktora doszło to, że w 3. sezonie Nate miał po prostu wyraźną rolę: przede wszystkim przysłużyć się szerszej historii planowanej dla Cassie (Sydney Sweeney).
— Jeśli chodzi o rolę Nate, wszystkie jego machinacje i układy napędzają historię Cassie, która staje się głównym wątkiem sezonu. Zamiast skupiać się w każdym odcinku na jego osobistych problemach, większy nacisk położyliśmy właśnie na rozwój jej historii.

Jeśli odczuwacie niedosyt, że bohater wprowadzony jeszcze w 1. sezonie posłużył na ostatniej prostej przede wszystkim podkreśleniu cudzego wątku, możecie spojrzeć na całą sprawę z nieco innej perspektywy. Od początku "Euforii" Nate pełnił w dramacie HBO rolę najbliższą postaci negatywnej, wszak poznaliśmy go jako osobę agresywną, toksyczną i skłonną do manipulacji. 3. sezon – choć boleśnie spłaszcza wszystko i wszystkich, włączając Nate'a – wręcza mu zatem coś na kształt karmicznej sprawiedliwości. Choćby przez fakt, że teraz on sam został potraktowany instrumentalnie – przez samych scenarzystów.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o kulisach produkcji i kontrowersjach związanych z samą Cassie, koniecznie sprawdźcie, jak miała wyglądać rzeczywistość wokół licznych rozbieranych scen z Sydney Sweeney. W kontekście wielkiego finału, rzućcie okiem na to, co stało się z Rue na końcu "Euforii".