"Teoria wielkiego podrywu" – aktorzy ze spin-offu przeklinają tę scenę. Byli autentycznie przerażeni
Marta Wawrzyn
31 sierpnia 2026, 08:16
Niepozorny 6. odcinek serialu "Stuart nie ratuje wszechświata", spin-offu "Teorii wielkiego podrywu", zawiera scenę, która dała w kość aktorom. "To czysty strach" – powiedzieli nam o tym, jak kręcili końcówkę.
Niepozorny 6. odcinek serialu "Stuart nie ratuje wszechświata", spin-offu "Teorii wielkiego podrywu", zawiera scenę, która dała w kość aktorom. "To czysty strach" – powiedzieli nam o tym, jak kręcili końcówkę.
"Stuart nie ratuje wszechświata" jest już za półmetkiem. W trzecim spin-offie "Teorii wielkiego podrywu" oglądamy, jak Stuart (Kevin Sussman), właściciel sklepu z komiksami, trafia do multiwersum po zepsuciu urządzenia zbudowanego przez Sheldona (Jim Parsons), Leonarda (Johnny Galecki) i Howarda (Simon Helberg), bohaterów oryginalnej serii. Stuarta czeka zadanie naprawienia wszechświata, a wspomagają go jego dziewczyna Denise (Lauren Lapkus), geolog Bert (Brian Posehn) i fizyk kwantowy oraz wszechobecny wrzód na tyłku Barry Kripke (John Ross Bowie).
Stuart nie ratuje wszechświata – najtrudniejsza scena
W 6. odcinku zobaczyliśmy, jak nasza ekipa trafiła do "krowiego świata" i Stuart i Denise postanowili w nim zostać. W efekcie Kripke z Bertem usiłowali wydostać się z niego sami, co okazało się niemożliwe – jak wyjaśniono, żeby urządzenie Sheldona i spółki działało, potrzebny jest Stuart. Efektem tych nieporozumień była końcówka odcinka, w której najpierw pierwszy duet, a potem cała czwórka spada w nicość. Zapytani o najtrudniejszą scenę z całego sezonu Kevin Sussman i Lauren Lapkus zgodnie przyznali w rozmowie z Serialową i innymi mediami, że to właśnie ta.
Kevin: To bardzo łatwe pytanie.
Lauren: Bo wiemy dokładnie, która to. To dosłownie ten moment, kiedy spadaliśmy w pustkę i nie pamiętam, który to odcinek, ale…
Kevin: To krowi odcinek.
Lauren: Tak. Więc spadaliśmy w pustkę, trzymali nas na linach i rzucali nami w górę i w dół na wysokości dziewięciu metrów.
Kevin: I to było przerażające.
Lauren: Tak, to było przerażające. Oboje bardzo się z tym zmagaliśmy. I myślę, że ostatecznie… Przykro mi, ale kiedy to oglądasz, myślę, że wygląda to fantastycznie, ale nie wygląda, jakbyśmy spadali z wysokości dziewięciu metrów, a tak właśnie było. O mój Boże. Tak że to był dla nas ogromny wysiłek tamtego dnia. Musieliśmy udawać, że wszystko w porządku, a potem w ciszy razem płakać.
Kevin: Nauczyliśmy się, że aktorstwo polega na tym, że kiedy spadasz – bo za pierwszym razem czuliśmy się, jakbyśmy naprawdę spadali i powinniśmy krzyczeć w tej scenie – nauczyliśmy się, że kiedy naprawdę czujesz, że spadasz na śmierć, nie ma krzyku. To jest bardziej jak…
Lauren: Tak. Nie możesz nawet krzyknąć. To czysty strach.

Bardzo podobne odczucia mieli John Ross Bowie i Brian Posehn, którzy wskazali tę samą scenę jako najtrudniejszą w całym sezonie "Stuart nie ratuje wszechświata".
— Cóż, praca z linami była dość intensywna. Moment, w którym spadaliśmy między wszechświatami, był spowodowany tym, że oni już na początku uznali, że skoro Kripke jest taki irytujący, to on powinien cierpieć najbardziej. Więc zostałem umieszczony na linie i kazali mi spadać z wysokości siedmiu metrów. I chociaż było to całkowicie bezpiecznie, na dole była mata i tak dalej, to i tak czułem się, jakby to był normalny upadek.
To było niepokojące. Chociaż mój rozum wiedział, że jestem bezpieczny, nie czułem się, jakbym miał o tym pojęcie. Mój gadzi mózg włączył się w pełni, kiedy szarpali mną w górę i w dół. To było chyba największe wyzwanie. A robienie tego wszystkiego, dostarczając jednocześnie żarty, było dla mnie ogromnym wyzwaniem – opowiadał nam serialowy Kripke.

Co więcej, spadanie z siedmiu czy też dziewięciu metrów nie było kręcone tylko raz. Brian Posehn zdradził nam, że wszyscy musieli scenę powtarzać.
— Musieliśmy kręcić tę scenę ponownie. Czułem, że za drugim razem byliśmy o wiele bardziej w rytmie, bo nie byliśmy już tak przerażeni. Już to robiliśmy. Wiedzieliśmy więc, czego się spodziewać i jak to wpłynie na nasze ciała i tak dalej. I tak naprawdę [Bowie] ma rację. Spadając w ten sposób, nie możesz się powstrzymać od myśli: o mój Boże, nie powinienem tego robić – stwierdził odtwórca roli Berta.
Serialowa zapytała także duet odtwórców głównych ról w spin-offie o ich wątek romantyczny – oboje byli zgodni, że krowi odcinek jest kluczowy dla związku Stuarta i Denise, których relacja właśnie teraz nabrała więcej głębi. Ten odcinek – pomimo sceny ze spadaniem – jest też ulubionym odcinkiem Lauren Lapkus i Kevina Sussmana.
"Stuart nie ratuje wszechświata" będzie liczył w 1. sezonie 10 odcinków, które możecie oglądać po jednym tygodniowo na HBO Max. Tutaj znajdziecie naszą opinię o całym sezonie: Stuart nie ratuje wszechświata – recenzja serialu. O początki projektu i inspiracje za spin-offem "Teorii wielkiego podrywu" zapytaliśmy jego twórców. A czy będzie sezon 2 "Stuart nie ratuje wszechświata"? Odpowiedź już zdążyliśmy poznać.