"Lalka" Netfliksa jest jak… "365 dni"? Autorka erotyka pokusiła się o analizę relacji Wokulskiego i Łęckiej
Jacek Werner
29 września 2026, 14:08
Dyskusje wokół "Lalki" Netfliksa powoli milkną, a lada dzień Polacy przeniosą wyważone osądy na sale kinowe. Tymczasem głos w sprawie serialu zabrała Blanka Lipińska, autorka "365 dni". Zestawiła bohaterów Prusa – którego nie czytała – z postaciami ze swojej własnej twórczości.
Dyskusje wokół "Lalki" Netfliksa powoli milkną, a lada dzień Polacy przeniosą wyważone osądy na sale kinowe. Tymczasem głos w sprawie serialu zabrała Blanka Lipińska, autorka "365 dni". Zestawiła bohaterów Prusa – którego nie czytała – z postaciami ze swojej własnej twórczości.
Blanka Lipińska, która w Polsce i na świecie zasłynęła erotykami "365 dni", nigdy nie czytała Prusa, ale w "Lalce" dostrzega wyraźne podobieństwa do własnej twórczości. W wywiadzie, którego udzieliła serwisowi Kozaczek, porównała relację Wokulskiego i Łęckiej do losów Don Massimo i Laury Biel.
Lalka jak 365 dni? Autorka wymienia podobieństwa
Czyżby Stanisław Wokulski był współczesnym odpowiednikiem uwodzicielskiego porywacza (i napastnika seksualnego – jeśli wczytać się w kwestie przyzwolenia i jego braku u Lipińskiej) z książkek i filmów "365 dni"? Sama pisarka, która zabrała głos po obejrzeniu nowego serialu Pawła Maślony i Pawła Demirskiego, wyjaśniła, że Wokulskiego (Tomaszem Schuchardt) jest jej przede wszystkim żal – bo w podbojach Łęckiej (Sandra Drzymalska) nie zachował się jak mężczyzna.
— Skończyłam wczoraj "Lalkę" i mam takie spostrzeżenie. Ja nie czytałam "Lalki", nie wiem, o czym jest ta książka. Jeśli jest o tym, o czym jest ten serial, to chapeau bas. Bo to mi tak troszkę śmierdzi takim sponsoringiem. (…)
Ta Łęcka lecąca tylko na hajs w kółko. Nie dość, że lubiła sobie wypić i ewentualnie coś tam przyćpać w tym serialu, to jeszcze szukała chłopa wyłącznie dla pieniędzy. A ten chłop, biedny taki. W żaden sposób nie męski, niestety. Zakochał się w kobiecie, bo ją zobaczył.

Lipińska przyznała wprawdzie koniec końców, że żartuje, ale wpierw wyjaśniła, co takiego Massimo z "365 dni" zrobił lepiej od Wokulskiego.
— Wiesz, czym mi tu trochę śmierdzi? "365 dni". No bo zobacz. Tu Wokulski idzie, patrzy: "O, Łęcka". I on się zakochał. I zakochał się tak, że w ogóle sprzeniewierzył cały majątek. Dla niej narobił głupot, nie? A Massimo? Chłop miał wizję. Wymyślił sobie i porwał. Tu przynajmniej poszedł na łatwiznę trochę szybciej, a nie, że ją kupował, wiesz?
Swoją drogą, Lipińska mogłaby wyłowić w "Lalce" jeszcze więcej odniesień do własnych dzieł, gdyby tylko serial powstał według oryginalnego zamysłu. Otóż początkowo produkcja Netfliksa miała rozgrywać się… współcześnie. Oto jaki był plan na adaptację Prusa.
Swoją drogą, czy serial rzeczywiście zasługuje na ten rozgłos i opowiada historię na miarę słynnego pierwowzoru? Jeśli jeszcze nie mieliście sposobności, sprawdźcie, co napisała o tym Serialowa: Lalka – recenzja serialu Netfliksa.