Jakie seriale warto obejrzeć w weekend? Spin-off "Yellowstone", horror Stephena Kinga i inne nowości
Karol Urbański
9 października 2026, 15:01
Jakie seriale obejrzeć w weekend? Podpowiadamy, na które tytuły zwrócić uwagę w morzu ostatnich i nadchodzących premier w streamingu. Na naszej liście jest m.in. nowy serial od Stephena Kinga czy ukryta perełka Apple TV.
Jakie seriale obejrzeć w weekend? Podpowiadamy, na które tytuły zwrócić uwagę w morzu ostatnich i nadchodzących premier w streamingu. Na naszej liście jest m.in. nowy serial od Stephena Kinga czy ukryta perełka Apple TV.
Marshals sezon 2 (SkyShowtime)
Pierwszy ze współczesnych spin-offów "Yellowstone" może i nie doczekał się najlepszych ocen ze strony krytyków, ale hej, świetne wyniki oglądalności na stacji CBS o czymś świadczą, prawda? Skoro w społeczeństwie jest zapotrzebowanie na opowieści o grupie współczesnych szeryfów stojących na straży prawa, to kim jesteśmy, by nie polecić wam kolejnej porcji odcinków. Tym bardziej że tym razem będzie ich aż 20, wobec czego fani Kayce'a (Luke Grimes) mogą szykować się na prawdziwą gratkę.
Wszystko wskazuje na to, że 2. sezon "Marshals" pokaże nam jeszce więcej akcji, niż poprzednia seria. Oprócz tego – choćby na chwilę – zagłębimy się w traumatyczną przeszłość głównego bohatera i jego relację z ojcem, który zostawił mu na pamiątkę pewien symbol wysmażony na klatce piersiowej. Nowa odsłona uniwersum "Yellowstone" zmierzy się z pytaniem, w jakim stopniu takie pamiątki kształtują nas w przyszłości. Dla Kayce'a ważne będzie też to, co on wysmaży swojemu synowi. Lepiej żeby było to to porządne ranczerskie śniadanie, a nie symbol rancza na klacie. Nasza opinia o nowych odcinkach tutaj: Marshals sezon 2 – recenzja.
W głębinach (Netflix)
Josh Hartnett, dramat rodzinny i morski potwór? "W głębinach" to nowy miniserial Netfliksa z gwiazdorem "Pearl Harbor", który ostatnio coraz wyraźniej pojawia się na tym małym i dużym ekranie. Tutaj gra rybaka z małego kanadyjskiego miasteczka, który nadal – mimo upływu dekad – zmaga się z tajemnicą śmierci swojego ojca.
Gdy niezidentyfikowane morskie stworzenie zaczyna terroryzować jego rodzinną miejscowość, mężczyzna musi walczyć o przetrwanie całej społeczności. Akcja osadzona jest w powoli wyludniającej się, surowej wiosce. Lęk budzi jednak nie tylko to, co kryje ocean, ale też umieranie lokalnych tradycji i społeczności. Twórcy inspirowali się ponoć klimatem retro i kinem Stevena Spielberga i Johna Carpentera, więc może warto dać serialowi szansę.
Carrie (Prime Video)
Po kultowej adaptacji "Carrie" z lat 70. – i jednej zupełnie nieudanej próbie ponownego przeniesienia pierwszej powieści Stephena Kinga na język filmu – przyszedł czas na zmierzenie się z supernaturalną nastolatką w formacie telewizyjnym. Znaczek jakości serialu Prime Video zapewnia Mike Flanagan, reżyser, który zjadł zęby na horrorze (nie tylko tym rodem z Kinga), serwując nam tak świetne tytuły Netfliksa jak "Nocna msza", "Zagłada domu Usherów" czy "Nawiedzony dom na wzgórzu".
Odcinkowa wariacja na temat kultowej książki mistrza grozy zestawia makabryczną treść tekstu ze współczesną wrażliwością widza. Protagonistka pada bowiem ofiarą ery cyfrowej, brutalnych praktyk w social mediach i jest świetnym zwierciadłem lęków współczesnych nastolatków. Nasza opinia o serialu tutaj: Carrie – recenzja.
Malutkie cuda (Apple TV)
To być może najbardziej niepozorna propozycja na naszej tygodniowej liście polecajek. "Malutkie cuda" dały się już poznać brytyjskim widzom BBC jako nietuzinkowa komediodramatyczna perełka podkreślająca zarówno sceniczny talent Pearce'a Quigleya ("Dżentelmeni"), jak i doskonały zmysł telewizyjny Mackenziego Crooka ("Doktoryści"), czyli gościa, którego możecie pamiętać jeszcze z brytyjskiego pierwowzoru kultowego "The Office".
Ta wariacja na temat poszukiwania utraconego niegdyś sensu życia łączy ze sobą alchemię, kryzys tożsamości czy wreszcie pogoń za miłością, która nie chce gasnąć przez lata. Głównym bohaterem jest wiecznie nieobecny Michael Sleep, pracownik marketu budowlanego, który – dzięki swemu ojcu (w tej roli Michael Palin z kultowego "Monty Pythona") – odkrywa sposób, by ponownie trafić na ślad swej zaginionej kilka lat temu dziewczyny. Nasza opinia o serialu tutaj: Malutkie cuda – recenzja.
Babylon Berlin (HBO Max)
Od 7 października na HBO Max dostępne są już wszystkie sezony niemieckiego serialu historycznego "Babylon Berlin", który opowiada o czasach tuż przed okresem, zanim w Republice Weimarskiej wszystko zaczęło się psuć (spoiler: naziści przejęli władzę). Akcja tej superprodukcji (serial nie bez powodu uznaje się za najdroższy w historii telewizji naszych sąsiadów z zachodu) rozpoczyna się w 1929 roku w Berlinie – mieście skrajności, w którym przepych i nocne kluby łączą się z nędzą, bezrobociem oraz traumą po I wojnie światowej.
Z biegiem sezonów obserwujemy, jak sytuacja w państwie – i społeczeństwie – drastycznie skręca ku totalitaryzmowi. Scenariusz luźno oparto na popularnej serii powieści kryminalnych autorstwa Volkera Kutschera, a jeśli czekaliście z seansem na debiut 5. sezonu (ten jest już ostatni), to możecie śmiało zagłębić się w tę historię.
WandaVision (Disney+)
Pamiętacie czasy, kiedy seriale Marvela zaskakiwały nas swoją kreatywnością? Dziś zdarza się to już bardzo rzadko (ostatnim wyjątkiem od reguły był świetny "Wonder Man"), ale gdy MCU zaczynało podbijać rynek streamingowy, to najbardziej dochodowa franczyza w historii kina zrobiła to w najlepszy z możliwych spososób. Nosił on tytuł "WandaVision", a przypominamy o nim z jednego prostu powodu. No, może dwóch, bo dobre seriale zawsze warto sobie powtarzać.
W przyszłym tygodniu – a ściślej mówiąc 14 października – na Disney+ debiutuje "VisionQuest", w którym powrócimy do wątku tytułowego bohatera portretowanego przez Paula Bettany'ego. Nowa odsłona telewizyjnego MCU pokaże nam, jak zresetowany Vision ukrywa się przed tymi, którzy chcieli wykorzystać go jako broń. W poszukiwaniu nowego sensu istnienia konsultuje się z osobowościami AI, w tym z niesławnym… Ultronem. Zanim odpalicie tę nowość, warto przypomnieć sobie perełkę, która wystrzeliła Marvela na wyżny kreatywności. Nasza opinia o serialu tutaj: WandaVision – recenzja.