"Looking" (1x01): Chłopaki

"Looking" (Fot. HBO)

"Looking" (Fot. HBO)

"Looking", zanim jeszcze powstał, był porównywany do "Girls". Czy coś łączy oba seriale, poza faktem że wyprodukowało je HBO?

Takie porównania są oczywiście absurdalne, ale nie da się ich uniknąć. Po ogromnym sukcesie "Girls" na każdy serial HBO o grupce przyjaciół będziemy patrzeć przez pryzmat Hannah i spółki. Nie da się jednak ukryć, że to absolutnie nie są "Dziewczyny". Oszem, mamy trójkę przyjaciół z dużego miasta, ale na tym podobieństwa się kończą.

Po pierwsze, nie ma tu miejsca na kontrowersje (choć dla niektórych serial o gejach sam w sobie jest kontrowersyjny). Nie uświadczymy tu odważnych i naturalistycznych scen seksu (większość dzieje się poza ekranem), ba, w ogóle estetyka wydaje się bardziej uładzona. Wciąż hipsterska i pozująca na kino niezależne, ale jeśli chodzi o konwencję to "Looking" zdecydowanie bliżej do "Hello Ladies" niż "Girls". Nie znajdziemy tu też ponurej i siermiężnej rzeczywistości. Owszem, nie jest różowo, ale dawka pesymizmu jest zdecydowanie mniejsza.

Wręcz przeciwnie. "Lookin"” ma przyjemny klimat, przywodzący na myśl beztroskie lata dziewięćdziesiąte. Dużo daje umieszczenie akcji w San Franisco, które jest jednym z najbardziej klimatycznych miast Ameryki. Ileż można oglądać Nowy Jork czy Miasto Aniołów? W końcu coś nowego. Naturalnie San Francisco ma swoje miejsce w historii gejowskiej kultury, więc ten wybór wydaje się nieprzypadkowy.

Czy serial jest realistyczny? Trudno powiedzieć. Na pewno jest bliższy życiu niż "Queer as Folk". Nie ma kolorowej kultury gejowskiej są przyziemne sprawy, takie jak np. nieudane randki czy nieudolne wpasowanie się w jakiś kulturowy schemat. Nie ma łzawych historii coming-outowych, problemu homofobii czy innych mniej przyjemnych aspektów życia osób homoseksualnych. Jest egzystencja, taka jak każda inna. O stopniu realizmu trudno dyskutować po jednym odcinku. Zobaczymy, jaką drogą pójdą scenarzyści.

I na koniec trójka bohaterów. Bardzo dziwna trójka. Właściwie najdziwniejsza paczka przyjaciół, jaką widziałam w telewizji. "Niedopasowanie" to idealne słowo opisujące tę relację. 29-letni projektant gier wideo Patrick, 32-letni aspirujący artysta Augustin i na dokładkę 39-letni kelner Dom. Nie mam pojęcia, w jakich okolicznościach mogli się zaprzyjaźnić, ale mam nadzieję, że niedługo się dowiemy.

Najciekawszą postacią z powyższej trójki wydaje się Patrick (w tej roli znany z "Glee" Jonathan Groff). Nie ma hipsterskiej fryzury i modnych ciuchów, jest niezręczny i bardzo zwyczajny. Trochę gubi się w poszukiwaniu własnej tożsamości (scena w parku!) i za bardzo nie ma pomysłu na siebie. Daleko mu do wyzwolonych kolegów, ale nie jest też typem "dojrzałego" faceta, który ma za sobą długoletnie związki. Tak na marginesie wszystkie fanki i fani Groffa na pewno się nie zawiodą. Co prawda nie jest to charyzmatyczny Jessie, ale niezdarny Paddy też ma swój urok.

Kolejny z paczki, najstarszy Dom, doskonale zdaje sobie sprawę z upływającego czasu. Prawie cztery dychy na karku i kelnerowanie raczej nie idą ze sobą w parze, więc przymiarki do stworzenia własnej restauracji nie dziwią. O Augstinie dowiedzieliśmy się najmniej. Zdaje się, że przez najbliższe odcinki będziemy przypatrywać się jego próbie stworzenia poważnego związku.

"Looking" może nie rzucił mnie na kolana, ale trudno powiedzieć, żeby mnie rozczarował. Akcja wlecze się leniwie, ale dosyć przyjemnie. Serial jest bardzo bezpieczny i trudno nazwać go rewolucyjnym. Ot, sympatyczny komediodramat.
Mam nadzieję, że akcja nabierze trochę tempa, bo między "bezpieczny" a "nudny" jest bardzo cienka granica.