Z finału "HIMYM" wycięto smutną scenę. Dlaczego?

"Jak poznałem waszą matkę" (Fot. CBS)

"Jak poznałem waszą matkę" (Fot. CBS)

W budzącym kontrowersje finale "How I Met Your Mother" miała znaleźć się naprawdę smutna scena, ale zdecydowano się ją wyciąć. Dlaczego tak się stało? Uwaga na bardzo duże spoilery z finału.

Finał "HIMYM" krytykowano z wielu powodów, również dlatego, że Matce poświęcono za mało czasu. Dowiedzieliśmy się tylko, że zmarła, ale nie wiemy właściwie, na co była chora, nie widzieliśmy momentu jej śmierci ani jej pogrzebu. Okazuje się, że pogrzeb Tracy został nakręcony, ale ostatecznie zdecydowano się go wyciąć z odcinka.

Alyson Hannigan, która grała w serialu Lily, powiedziała w rozmowie z TVLine, że z finału wycięto aż 18 minut. Gdyby cięć nie dokonano, jej zdaniem finał byłby jeszcze smutniejszy i możliwe, że widzowie jeszcze bardziej by narzekali. Wśród scen, z których zrezygnowano, znalazł się pogrzeb Tracy.

"Gdybyście to zobaczyli bez cięć, byłoby to jeszcze bardziej wstrząsające" - powiedziała aktorka. Twórcy zrezygnowali z tej sceny, żeby nie sprawiać widzom dodatkowego bólu. Natomiast sama Hannigan broni sceny pogrzebu: "Tego chciałam. Chciałam, że wyrwali mi serce, rzucili je na podłogę, a następnie podeptali". Jej zdaniem reakcje na finał były takie, a nie inne, bo wszystko potoczyło się za szybko. W jednej chwili umiera Matka, w drugiej Ted biegnie do Robin. A chwilę potem mamy już napisy końcowe.

W przeciwieństwie do Neila Patricka Harrisa, który bronił finału "HIMYM", Alyson Hannigan prawdopodobnie udało się trafić w sedno. Widzowie narzekali na ten finał nie tylko dlatego, że był smutny, ale też dlatego, że poświęcono mało uwagi Tracy i rzeczywiście Ted popędził szybko do Robin. Owszem, wyjaśniono, że stało się to po sześciu latach od śmierci jego ukochanej żony, ale w serialu wyglądało to jak sześć sekund, a nie sześć lat.

Nie wiadomo, czy scena pogrzebu pojawi się w wydaniu DVD, wiadomo za to, że twórcy serialu zaprezentują w dodatkach alternatywne zakończenie. I będzie ono bardziej szczęśliwe od tego, które już mieliśmy okazję zobaczyć.