"Chirurdzy": Wielkie zaskoczenie na początek sezonu

Ellen Pompeo jako Meredith Grey na zdjęciu promocyjnym

Ellen Pompeo jako Meredith Grey na zdjęciu promocyjnym

"Chirudzy" wrócili z 8. sezonem i od razu zafundowali fanom zaskoczenie. Z gatunku tych, których nie ma w ogólnodostępnych stacjach w USA. Uwaga na spoilery.

Chirurdzy z Seattle wrócili - i to w całkiem niezłej formie. Podwójny odcinek mógł się podobać, choć - mówiąc kolokwialnie - szału nie ma. Zapadająca się ziemia w środku miasta nie zrobiła na mnie wrażania. Jednak fani "Grey’s Anatomy" nie powinni podupadać na duchu, wszak trudno aby w pierwszym odcinku zostały wyjaśnione wszystkie wątki i rozwiązane wszystkie problemy. Sporo wątpliwości, które zostały zasiane w ostatnim odcinku 7. sezonu, zostało jednak wyjaśnionych.

Po pierwsze – Cristina i jej ciąża. Ktoś się spodziewał takiego rozwiązania? W porządku, to Cristina Yang, ale aborcja w ogólnoamerykańskiej, purytańskiej telewizji? To, że Shonda Rhimes jest odważną scenarzystką udowodniła np. przy lesbijskim ślubie Callie i Arizony. Jednak aborcja mogła być dla niektórych sporym szokiem. Jednak decyzja o tak dramatycznym rozwiązaniu jest moim zdaniem słuszna. Nie mam tu na myśli aborcji jako takiej, ale cieszę się, że nie było nagłej przemiany czy czegoś równie przesłodzonego i nieprawdziwego. Wielki plus za realizm.

Jak to w "Chirurgach" bywa, sceny dramatyczne mieszają się z romantycznymi. Scenarzyści nie byliby sobą, gdyby nie wpletli ckliwej sceny z Owenem. Choć oczywiście miło, że dr Hunt wspierał ją w tym trudnym momencie. Po finale 7. serii nie byłam tego taka pewna.

Wątek Meredith i jej zwolnienia mnie nie zaskoczył. Można było się spodziewać, że tak to się potoczy. Tak samo jak sprawa z adopcją. Tego, że tak szybko wybaczyła Alexowi – już niekoniecznie. Jeżeli chodzi o watki pozostałych chirurgów, to powiało trochę nudą, ale może to cisza przed burzą.

Mimo wszystko zapowiada się ciekawy sezon. Mam wrażenie, że nie ostatni. Formuła jest daleka od wyczerpania się. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem ciekawa, w jakim kierunku podążą Derek i Mer, czy scenarzyści wreszcie dadzą odetchnąć "Calzonie", czy Lexie uda się żyć bez Marka i czy April jako szefowa rezydentów jeszcze pokaże, na co ją stać.

REKLAMA