Hity tygodnia: "Dolina Krzemowa", "Gra o tron", "Żona idealna", "Wikingowie"

1 2 3 4 5 6 7 8

"Gra o tron" (5x01 - "The Wars to Come")


Michał Kolanko: Kilka mocnych scen, a przede wszystkim ustawienie klimatu całego sezonu - to największe zalety powrotu "Gry o tron". Pierwszy odcinek cierpi na tradycyjną "chorobę" serialu - zbytnie rozrzucenie wątków powoduje, że główni bohaterowie dostają raptem kilka zdań do powiedzenia. Ale do tego już się przyzwyczailiśmy. Nie ma jednak wątpliwości, że pod względem klimatu, scenografii i realizacji ten serial nie ma sobie równych. To tylko jeden z powodów, dla których powrót tak cieszy.

Nikodem Pankowiak: Zgadzam się z Michałem, że odcinek był za bardzo "pocięty" - odwiedziliśmy niemal wszystkich bohaterów i wszystkie lokacje, aby przypomnieć sobie, jak obecnie wygląda sytuacja w Westeros. Zarysowano już główne wątki i intrygi w nadchodzącym sezonie i mam wrażenie, że nie będziemy się nudzić. Z niecierpliwością czekam, by zobaczyć, jak będzie wyglądał plan Littlefingera, walka o wpływy w Królewskiej Przystani czy wojna na Północy. Nie wyczekiwałem powrotu "Gry o tron" z jakąś wielką niecierpliwością, ale melodia w czołówce uświadomiła mi, jak bardzo tęskniłem za tym serialem.

Marta Wawrzyn: I mnie też ten powrót bardzo cieszy, choć bez niesamowicie mocnej ostatniej sceny z Mance'em Rayderem tego hitu pewnie by nie było. To mocne uderzenie na początek - zarówno to, co się wydarzyło, jak i życzenia szczęścia w wojnach, które nadejdą. Te słowa na pewno nie są bez znaczenia.

Trudno zresztą mówić, żebyśmy zobaczyli cokolwiek, co jest bez znaczenia. Tyrion i Varys stanowią cudowny duet, ich rozmowy to prawdziwa pieśń dla ucha, a poza tym zawsze dobrze się przekonać, że bohaterowie seriali piją jeszcze więcej wina, niż ich recenzenci. Młoda Cersei wymiata - zachowuje się dokładnie tak jak starsza, tylko jeszcze z optymizmem patrzy w przyszłość. Daenerys - Królowa Smoków bez smoków - nic nie wie o rządzeniu, a jej siła to tylko ułuda. Nie panuje nad niczym, a już zwłaszcza nad własnymi "dziećmi", które teraz są gigantyczne i niebezpieczne. Littlefinger i Sansa zmierzają w kierunku, który to on obrał.

Słowem - dużo tu początków, mało "mięcha", ale ważne, że odcinek "płynie", jest zrealizowany z tradycyjnym już rozmachem i zapowiada rzeczy, jakich jeszcze nie było. Przed nami dziewięć tygodni serialowej uczty.

1 2 3 4 5 6 7 8
, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
REKLAMA