Nasz top 10: Najlepsze seriale maja 2016

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

7. "Jane the Virgin" (nowość na liście)

"Jane the Virgin" (zdjęcia: CW)

"Jane the Virgin" (zdjęcia: CW)


Mateusz Piesowicz: Jak nie zawodziły przez cały sezon, tak i na jego koniec perypetie Jane nie obniżyły poziomu. W pamięci pozostanie przede wszystkim finałowy cliffhanger, ale nie można wszystkiego sprowadzać tylko do niego, bo to była tylko wisienka na torcie wspaniałości, które twórcy dostarczali nam przez cały rok i ostatni miesiąc.

Cieszy fakt, że nie zawiodło zamknięcie dosłownie żadnego z tysiąca wątków. Wprawdzie ich szczegóły pamięta teraz chyba tylko narrator, ale w niczym to nie przeszkadzało, by przeżywać losy miłosnego trójkąta, obserwować przemianę, jaką przeszła Petra (przyznam szczerze, że jej los obchodzi mnie w tym momencie najbardziej – niezwykła ewolucja i świetna postać) czy po prostu podziwiać Rogelia, czymkolwiek by się akurat zajmował. Końcówka sezonu tylko podkręciła akcję, dodając nowe powody do wzruszeń i uśmiechu. A te telenowelowe zwroty akcji – żadnemu innemu serialowi bym ich nie wybaczył, "Jane the Virgin" mogę tylko przyklasnąć. Zwłaszcza że ja to #TeamRafael.

Marta Wawrzyn: Jane Gloriana Villanueva przez cały sezon pukała do naszego top 10, aż wreszcie się dobiła. Zasłużenie, bo rzeczywiście był to cudowny sezon, który zakończył się w najlepszy i zarazem najgorszy możliwy sposób. Nie potrafię sobie wyobrazić życia po tym cliffhangerze, ale też muszę przyznać, że był on tak po prostu udany i spełnił swoją rolę. Czyli sprawił, że rzeczywiście wszyscy czekają w napięciu na to co dalej.

Czy #TeamMichael - w tym i mnie - czeka tej jesieni koniec świata? To niestety możliwe. Ale na razie wypada docenić to, że 2. sezon zakończył się z przytupem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10