12 najlepszych jesiennych zaskoczeń z ostatnich lat (i co się z tymi serialami stało)

"Jane the Virgin" (Fot. CW)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Jane the Virgin"

"Jane the Virgin" (Fot. CW)

"Jane the Virgin" (Fot. CW)


Nawet nie próbujcie mi wmawiać, że spodziewaliście się po tym serialu czegoś dobrego, bo i tak nie uwierzę. Adaptacja wenezuelskiej telenoweli w wykonaniu stacji CW to prawdopodobnie ostatnia rzecz na świecie, po jakiej można było czegokolwiek oczekiwać. Ten absurdalny w samym swoim założeniu pomysł nie miał prawa się udać i na pewno by się nie udał, gdyby twórcy podeszli do niego w stu procentach poważnie.

Choć może to złe słowo, bo brzmi, jakby "Jane the Virgin" była jakąś nieprzemyślaną błahostką. Tymczasem to serial obmyślony w najdrobniejszych szczegółach, a że przy okazji przerysowany, absurdalny i niesamowicie kolorowy, to już inna kwestia. Produkcja CW bierze wszystkie koszmarne elementy typowe dla najgorszych telenoweli i miksuje je w całość, która potrafi jednocześnie być oczywistą kpiną i historią, w której nie sposób się nie zakochać od pierwszego wejrzenia. Takiego dystansu wobec siebie nie prezentuje absolutnie żaden inny serial.

Losy ciężarnej dziewicy Jane bawiły znakomicie przez dwa sezony, wypełniając serialowy tydzień niewiarygodnymi twistami, paradą barwnych bohaterów i historią tak pokręconą, że gdyby nie pomoc najwspanialszego narratora w historii telewizji, już dawno nikt by nie wiedział, o co w tym chodzi. "Jane the Virgin" w niezwykły sposób połączyła telenowelową fabułę z metahumorem, potrafiąc się równocześnie śmiać z samej siebie i swoich schematów, a przy tym traktować się całkiem poważnie. Zaczynający się za moment 3. sezon z całą pewnością nic w tym stanie rzeczy nie zmieni, bo serial CW to już po prostu gwarancja znakomitej rozrywki na wysokim poziomie. No i nie wolno zapomnieć, że dał nam jednego z najlepszych serialowych bohaterów w historii. [Mateusz Piesowicz]

rogelio4567

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12