Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"House of Cards" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8

HIT TYGODNIA: Egzekucja i cała reszta, czyli przeszłość w "Kidding"

"Kidding" (Fot. Showtime)

"Kidding" (Fot. Showtime)

Kolejny tydzień, kolejny odcinek "Kidding" inny od poprzednich. Można się było spodziewać dalszego ciągu znajomości Deidre z intrygującym Japończykiem oraz konsekwencji ataku szału Jeffa w biurze. Tymczasem od pierwszej sceny dostaliśmy coś zupełnie zaskakującego, czyli historię skazanego na śmierć mordercy i jego rodziny, interesująco powiązanych z Jeffem i resztą Picklesów.

Twórcy "Kidding" nie tylko zafundowali nam przygnębiającą opowieść o mężczyźnie, który pewnego dnia nie wytrzymał rozczarowań, jakie przynosiło mu życie, ale dali nam też szansę zobaczenia, jak żyli bohaterowie serialu przed śmiercią Phila. Jeśli dotychczas można się było łudzić, że dawniej wszystko w rodzinie Pana Picklesa było idealne, to po odcinku "Philliam" trzeba zmienić zdanie.

Młodziutki Cole Allen mógł tu zabłysnąć, świetnie grając obu bliźniaków. I kolejne punkty za odwagę dla "Kidding": Phil okazał się dzieciakiem koszmarnym, agresywnym, podczas sceny w restauracji tak bezczelnym i pełnym wyższości, że aż trudno w pełni potępić reakcję Jeffa. Żadnych idealizacji ze względu na to, że mowa o chłopcu, który zginął w wypadku. A równocześnie dostaliśmy wielowarstwowe uzasadnienia okropnego zachowania Phila. Najwyraźniej Jeff faworyzował Willa, w którym widział kontynuatora swoich charytatywnych pasji, a drugi syn zawsze był tym gorszym, co tylko napędzało jego agresję.

Oglądanie, jak słabo chwilami radził sobie Jeff w roli męża i ojca, mając czas i słowa pocieszenia dla obcych, a ignorując problemy w domu, nie należało do przyjemnych. Ale też nie dla prostego optymizmu ogląda się "Kidding", lecz dla kolejnych przykładów, że życie to dość ponura impreza, a ludzie okazują się inni, niż się wydaje. Na dowód nie trzeba tu zresztą Jeffa, bo "Philliam" przy okazji zdemaskował też Deidre i jej "ciężką pracę" w apartamentach Belize.

Do tego dodać trzeba przemyślaną kompozycję, czyli zgrabną ramę związaną z załamaniem Jeffa. Relacja łącząca go z Derrellem (Alex Raul Barrios ), jedynym świadkiem wybuchu, okazała się zaskakująco zniuansowana, a analogię między atakiem szału mordercy a gwałtownym ujściem agresji w przypadku Jeffa poprowadzono czytelnie, ale subtelnie i z empatią.

I przynajmniej znalazł się ktoś, kto zrewanżował się za dobroć i wyciągnął do wyczerpanego Pana Picklesa pomocą dłoń. Nawet "Kidding" potrzebuje iskierek nadziei. Inaczej zbyt trudno byłoby znieść świadomość, że może wszyscy skończymy ostatecznie jak ojciec Derrella – z zepsutym mikrofonem, przez który nikt nie usłyszy naszych ostatnich słów. Ale kto wie, a nuż faktycznie brzmiały: "Nie mogę się doczekać"? [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8