Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"House of Cards" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8

KIT TYGODNIA: "Lekkie jak piórko", czyli jak nie straszyć w serialu młodzieżowym

"Lekkie jak piórko" (Fot. Hulu)

"Lekkie jak piórko" (Fot. Hulu)

Dla wszystkich widzów, którzy w długie jesienne wieczory nabierają szczególnej ochoty na odcinkowe historie z dreszczykiem, tegoroczny październik obfitował w serialowe horrory godne polecenia. Niestety, na każdy nasz zachwyt nad "Nawiedzonym domem na wzgórzu" czy "Chilling Adventures of Sabrina" przypada tytuł, który radzimy omijać jak najszerszym łukiem. Dostępne na HBO Go "Lekkie jak piórko" to właśnie przykład tej drugiej kategorii seriali, czyli produkcja, która ani szczególnie nie wciąga, ani nawet porządnie nie straszy.

Celujący w klimat paranormalnego horroru serial to przede wszystkim kolejny, niewyróżniający się niczym specjalnym licealny dramat. Cztery przyjaciółki w centrum tej historii spotykamy po raz pierwszy w Halloween, kiedy wraz z nową, tajemniczą znajomą Violet (Haley Ramm) grają w znaną wszystkim amerykańskim dzieciakom grę "Light as a feather, stiff as a board". Violet przepowiada dziewczynom historie, w jakie stracą życie i nie trzeba czekać długo, kiedy jedna z nich umiera w dokładnie taki sposób. Pozostałe dziewczyny będą musiały rozszyfrować sekret niepokojącej Violet, zanim spełnią się następne przepowiednie z morderczej gry.

W zależności od waszej tolerancji na różne fabularne twisty, kolejne odkrycia przyjaciółek będą albo zwyczajnie nudzić, albo wręcz śmieszyć. Ciężko tu o wyraźny, wciągający klimat, a różne sposoby, jakimi serial próbuje wystraszyć swoich widzów, wzbudzają raczej uczucie zażenowania niż autentycznego strachu. "Lekkie jak piórko" nie wyróżniają się więc ani jako serial młodzieżowy, ani tym bardziej jako idealna opcja na seans z halloweenowym akcentem. Niech więc was nie zwiedzie krótki sezon i zaledwie dwudziestominutowe odcinki – fani horrorów i dobrych licealnych dramatów przy "Lekkich jak piórko" tylko zmarnują swój czas. [Michał Paszkowski]

1 2 3 4 5 6 7 8