Idris Elba zapytany o #MeToo odpowiedział... normalnie. I wywołał spore poruszenie

"Luther" (Fot. BBC)

0

Skandale? To już przeżytek. Dziś w tłumie wyróżnia się zupełnie normalne zachowanie. Takie jak Idrisa Elby, którego rozsądna wypowiedź o #MeToo odbiła się zaskakującym echem.

Trzeba przyznać, że Idris Elba nie schodzi ostatnimi czasy z nagłówków – jak nie z powodu bliskiej premiery 5. sezonu "Luthera", to z okazji uznania go najseksowniejszym mężczyzną świata. Pomimo tego ze świecą szukać jakiejkolwiek wypowiedzi aktora, która wywołałaby choć cień kontrowersji. Brytyjski "The Times" podjął jednak próbę, pytając Elbę o #MeToo. No i trzeba przyznać, że jego odpowiedź rzeczywiście spowodowała niemałe poruszenie. Ale nie w taki sposób, jak myślicie.

Serialowy John Luther uniknął bowiem miny, na jaką nadziewali się wcześniej (mimo dobrych intencji) m.in. Henry Cavill czy Matt Damon, obierając przy tym najprostszą możliwą drogę. Na pytanie, czy trudno być mężczyzną w Hollywood w czasach #MeToo, odpowiedział tak:

- Trudno jest tylko tym mężczyznom, którzy mają coś do ukrycia.

Prawda że banalne? A przy okazji prawdziwe, normalne, bardzo rozsądne i praktycznie kończące temat w kilku słowach. Wygląda jednak na to, że dożyliśmy czasów, gdy tego typu wypowiedzi są taką rzadkością, że od razu wyróżniają się w tłumie. Słowa Elby szybko rozniosły się bowiem po sieci co najmniej tak, jakby aktor odkrył jakąś niewiarygodną prawdę. Na Twitterze cytowały je choćby Ava DuVernay, Valerie Jarrett i Shonda Rhimes, a Rosanna Arquette jasno powiedziała, co myśli o ich autorze.

Nie wspominając nawet o reakcjach zwykłych użytkowników – wszystkich w podobnie entuzjastycznym tonie. I choć my oczywiście też jesteśmy zachwyceni Idrisem Elbą (a raczej – jeszcze bardziej niż do tej pory), trochę przykro, że podobną ekscytację wzbudza kilka, zdawałoby się, najnormalniejszych słów na świecie. Chyba że to po prostu pojęcie normalności mocno zmieniło znacznie i musimy sobie zaktualizować słowniki.