Najlepsze serialowe odcinki 2019 roku (miejsca 10 – 1)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

1. Watchmen – This Extraordinary Being

najlepsze seriale 2019

"Watchmen" (Fot. HBO)

Choć zwycięzca naszego rankingu nie został w tym roku wybrany tak jednogłośnie, jak bywało w poprzednich latach, nie mamy żadnych wątpliwości, że "This Extraordinary Being" zasługuje na miejsce na samym szczycie. Odcinek to bowiem wyjątkowy pod wieloma względami – godzina z gatunku tych, które będzie się jeszcze długo wspominać nawet w oderwaniu od serialu, którego stanowiła bardzo istotną część.

A że tak właśnie było w tym przypadku, nie podlega żadnym dyskusjom. To właśnie 6. odcinek "Watchmen" dostarczył nam całe mnóstwo odpowiedzi, których potrzebowaliśmy, by całość nabrała sensownego kształtu, to również on w absolutnie genialny sposób dopasował serialowy "remiks" Damona Lindelofa do komiksu Alana Moore'a. Rzecz jasna bez jakiegokolwiek uszczerbku na oryginale, za to nadając mu zupełnie nowego kontekstu.

Najlepszą część tego wszystkiego stanowiło jednak błyskotliwe połączenie fantastycznej treści, czyli historii życia Willa Reevesa (Louis Gossett Jr. w starszej wersji, Jovan Adepo w młodszej), z niezwykłą formą, a więc niemal w całości czarno-białym wspomnieniem, w jakie dosłownie wkroczyła jego wnuczka, Angela Abar (Regina King). Na podstawowym poziomie można zatem opisać "This Extraordinary Being" jako długą retrospekcję, ale na tym związki odcinka z telewizyjnymi standardami się kończą.

Watchmen HBO

Dalej zaczyna się zaś istny popis realizatorskiej i fabularnej maestrii, dzięki któremu mamy okazję przeżyć niesamowitą historię Willa i jego zamaskowanego alter ego, Zakapturzonego Sędziego, raz po raz zamieniającego się miejscem z będącą naszą przewodniczką Angelą. Brzmi skomplikowanie, ale wystarczy zobaczyć ekranowy efekt, by pojąć, jak niezwykłego wyczynu dokonali twórcy (reżyserował stały współpracownik Lindelofa Stephen Williams, autorem zdjęć jest Gregory Middleton).

Łącząc stylistykę kina noir z komiksową i serialową tematyką, a wszystko to doprawiając bardzo dynamicznym wykonaniem, w którym różne okresy i wydarzenia z przeszłości (także już przedstawianej w serialu) przenikały się z teraźniejszością, stworzyli małe arcydzieło. Tym bardziej warte docenienia, że choć bez dwóch zdań wymaga od widza skupienia, równocześnie jest na swój sposób wręcz intuicyjnie zrozumiałe.

A jak stawia na głowie cały superbohaterski etos, czyniąc pierwszego zamaskowanego herosa czarnoskórym mężczyzną? Jak wykpiwa rasistowską Amerykę, śmiejąc się jej prosto w twarz? Jak mimo tego z goryczą przyznaje, że poza krótką chwilą satysfakcji noszenie maski nie przynosi niczego dobrego? Jak robi mnóstwo innych rzeczy, które nie mają prawa zadziałać, a jednak sprawdzają się w spektakularny sposób? Po takich odcinkach hasło "To nie telewizja, to HBO" naprawdę zyskuje rację bytu. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10