Dr House bohaterem filmu? To nie jest niemożliwe

"House: Everybody Dies" (Fot. FOX)

"House: Everybody Dies" (Fot. FOX)

W ramach spowiedzi po finale serialu "Dr House" jego twórca, David Shore, tłumaczy się dziennikarzom z tego, jak go zakończył, a także mówi, że chciałby zrobić film - choć nie byłoby to na razie takie proste.

21 maja pożegnaliśmy serialowego House'a, ale być może jeszcze kiedyś zobaczymy go na dużym ekranie. Twórca serialu, David Shore, tłumaczył się w mediach z tego, co zrobił w finale, i opowiadał o tym, co chciałby dalej robić. W TVLine powiedział m.in., że rozważał zabicie House'a na koniec, by dojść do wniosku, iż widzowie dziwnie by się czuli, myśląc o tym bohaterze jak o kimś, kto nie żyje.

Jak udało mu się wydostać z płonącego budynku przed eksplozją? Cóż, Shore mówi, że było kilkanaście sekund, podczas których House mógł dać radę to zrobić. Oczywiście, pisząc to, twórcy "House'a" wiedzieli, że dokładnie to samo Arthur Conan Doyle zrobił z Sherlockiem Holmesem. Twierdzą jednak, iż nie zastosowali tego rozwiązania z tego tylko powodu, że jest to coś, co przydarzyło się Sherlockowi. To już cytat z wypowiedzi dla TV Guide:

Myśleliśmy nad pomysłami i mieliśmy ten pomysł, że on jest martwy, ale dla dobra Wilsona jednak martwy nie jest. Błyskawicznie zdałem sobie sprawę, że sfabrykowanie śmierci to dokładnie to, co Conan Doyle zrobił z Holmesem, co było tylko kolejnym powodem, aby to zrobić.

Czemu Lisy Edelstein nie było w finale? Bo "nie była dostępna". Jak Shore wyobraża sobie dalsze losy House'a, po tym jak Wilson umarł? Zacytujmy:

Nie wiem. To wybieganie w przyszłość. I to nie jest to, o co w tym chodziło. Opowieść to opowieść. I opowieść kończy się tam, gdzie się kończy.

Czy twórcy "House'a" zastanawiali się nad wpisaniem śmierci Wilsona do finału? Tak, ale ostatecznie z tego pomysłu zrezygnowali, bo zrobiłby się z tego odcinek o Wilsonie. Tymczasem to miał być jednak odcinek o House'ie i jego wyborach.

I wreszcie odpowiedź na pytanie, czy Shore chciałby zrobić film o House'ie. Za TV Guide:

Bardzo chciałbym to zrobić. Jestem pewny, że każdy by chciał to zrobić, ale logistycznie to byłaby trudna sprawa. Na pewno jednak byłaby to świetna zabawa. Byłoby trudno w przypadku Wilsona, bo jasno powiedzieliśmy, że on umiera. Ale nie jest to niemożliwe.

Kto wie, może więc kiedyś dr Gregory House powróci po tym jak zmartwychwstał - dokładnie tak jak jego znakomity poprzednik, Sherlock Holmes. Tymczasem, jeśli jeszcze nie czytaliście, zapraszam do zapoznania się z naszymi recenzjami - "Żegnaj, Sherlocku ze szpitala" i "Całkiem żywy trup".