Sean Bean jest fanem spontanu w scenach seksu. Aktorki ostro krytykują wypowiedź gwiazdy "Gry o tron"

"Snowpiercer" (Fot. TNT)

Sean Bean uważa, że koordynatorzy intymności psują spontaniczność intymnych scen. W obronie tego zawodu stanęły aktorki Lena Hall, Rachel Zegler i Jameela Jamil.

Wielu aktorów chwali pojawienie się na planie filmowych koordynatorów intymności – w superlatywach wypowiadali się o nich aktorzy z "Bridgertonów", "Outlandera" czy "Euforii". Znany z "Gry o tron" i "Snowpiercera" Sean Bean uważa jednak, że zabijają oni niezbędną w tych scenach spontaniczność.

Sean Bean woli spontaniczność w scenach seksu

Aktor, który obecnie promuje nowy serial BBC "Marriage, gdzie wraz z Nicolą Walker ("Unforgotten") grają małżeństwo z 30-letnim stażem, w rozmowie z brytyjską gazetą "The Times" przyznał, że nie jest zachwycony współpracą z koordynatorami intymności. Według niego psują oni spontaniczność potrzebną w takich scenach.

– Uważam, że naturalne sposoby zachowania kochanków są rujnowane przez sprowadzenie ich do technicznych ćwiczeń. To by mnie bardziej hamowało, ponieważ oznacza to zwracanie uwagi na wszystko. Ktoś mówiący: "Zrób to, połóż ręce tutaj, kiedy dotykasz jego sprzętu".

Sean Bean koordynatorzy intymności krytyka

"Snowpiercer" (Fot. TNT)

Aktor wskazał również, że bardzo często telewizja wycina najlepsze fragmenty ujęć, cenzoruje je – nawiązał tutaj do sceny intymnej z 2. sezonu "Snowpiercera" z aktorką Leną Hall, w której używali owocu mango.

– Myślę, że trochę wycięli. Bardzo często najlepsza robota, jaką wykonasz, to próba przesunięcia granic i natura tego jest eksperymentalna. I zostaje ocenzurowana, gdy firmy telewizyjne czy reklamodawcy mówią, że to za wiele. To miła, dość surrealistyczna scena, coś w stylu marzenia, abstraktu. I mangowa.

Gdy dziennikarz zwrócił uwagę, że koordynatorzy intymności byli odpowiedzią na ruch #MeToo, Sean Bean postanowił się odnieść do koleżanki z planu, Leny Hall.

– Domyślam się, że to zależy od aktorki. Ona [Lena Hall] wywodzi się z kabaretu muzycznego, więc jest gotowa na wszystko.

Lena Hall w obronie koordynatorów intymności

Co ciekawe, wspominana przez Seana Beana Lena Hall na na ten temat zupełnie inne zdanie. Na swoim Twitterze odniosła się do jego wypowiedzi.

– Niesławna scena z mango nie była sceną nagą. Była "naga" (ale nie naprawdę naga) w scenie z wanną/samobójstwem (co jest, można powiedzieć, tym samym momentem), a Sean Bean był w wannie całkowicie ubrany w smoking.

(...) To, że gram w teatrze (nie kabarecie, choć wykonuję je od czasu do czasu), nie znaczy, że jestem gotowa na wszystko. (...) Jeżeli czuję się dobrze w scenie z moim partnerem i innymi osobami w pomieszczeniu, nie potrzebuję koordynatora intymności. ALE jeżeli jest jakaś część mnie, która czuje się dziwnie, obrzydzona, za bardzo wyeksponowana, [to] albo zakwestionuję konieczność sceny, albo poproszę o koordynatora intymności.

Inną część wypowiedzi skrytykowała Jameela Jamil ("Mecenas She-Hulk"), podkreślając, że na czym polega zawód aktora.

– To powinno być tylko i wyłącznie techniczne. Jak kaskaderka. Naszym zawodem, jako aktorów, jest sprawienie, by nie wyglądało to technicznie. Nikt nie chce improwizowanego obmacywania.

Z kolei Rachel Zegler ("West Side Story") napisała, jak ważna była obecność takiej osoby na planie dla początkującej aktorki i doradziła Seanowi Beanowi, żeby się obudził.

– Koordynatorzy intymności stworzyli bezpieczne środowisko dla aktorów. Jestem niezwykle wdzięczna za tego, którego mieliśmy na planie "West Side Story" – okazali łaskę takiemu nowicjuszowi jak ja i edukowali tych wokół mnie, którzy mieli lata doświadczenia. Spontaniczność w intymnych scenach może być niebezpieczna. Obudźcie się.

REKLAMA