Czy Netflix zrezygnuje z wypuszczania całych sezonów? Najnowsze plotki sugerują, że coś może być na rzeczy

"Wiedźmin" (Fot. Netflix)

Czy Netflix zrezygnuje z binge-watchingu? Pojawiły się plotki sugerujące, że właśnie taki może być kolejny ruch platformy szukającej wyjścia z kryzysu.

Netflix w tym roku przeżywa swój pierwszy poważny kryzys. Nic więc dziwnego, że platforma szuka rozwiązań: od wprowadzenia reklam, po dodatkowe opłaty za dzielenie konta. Do tej pory nie było jednak mowy o zmianie obecnej polityki wypuszczania seriali: Netflix zarzekał się, że nadal będzie wypuszczał sezony w całości, bo to widz powinien decydować, ile odcinków chce obejrzeć naraz. Ostatnio pojawiła się jednak plotka, że to może się zmienić. Czy coś faktycznie jest na rzeczy?

Czy Netflix zrezygnuje z binge-watchingu?

Netflix jest w zasadzie już jedyną platformą, która wypuszcza sezony swoich seriali w całości. Pozostałe platformy streamingowe rzadko idą w tę stronę (a jeśli już, to raczej z niszowymi serialami), częściej oferując kombinację w postaci dwóch/trzech odcinków premierowych, a następnie publikując pojedyncze odcinki co tydzień. Choć widzowie być może woleliby dostać wszystko od razu, platformom bardziej opłaca się jednak przedłużać życie seriali. Tytuły mają wtedy szansę na zebranie większej publiki, a sami widzowie mogą mniej chętnie rezygnować z subskrypcji.

W newsletterze Puck News (via ScreenRant) padła sugestia, że Netflix bardzo poważnie rozważa przejście na właśnie na taki model publikacji seriali. Twórca newslettera Matthew Belloni napisał:

[CEO Netfliksa Reed Hastings] wydawał się niechętny do odejścia od modelu binge-watchingu, ponieważ nie widział takiej potrzeby albo nie chciał. Teraz wydaje się, że widzi [taką potrzebę].

stranger things netflix binge-watching

"Stranger Things" (Fot. Netflix)

Ruch ten wydawałby się całkiem sensowny, zwłaszcza jeśli popatrzeć, ile mówi się co tydzień o każdym odcinku "Rodu smoka" czy "Pierścieni władzy". Z pewnością zyskałby na tym "Sandman", który wciąż nie ma zamówienia na 2. sezon, choć podoba się fanom. Ale i wielkie produkcje, jak "Stranger Things" czy "Wiedźmin", mogłyby zbierać co tydzień ogromną rzeszę widzów i reakcji w social mediach.

Fani binge-watchingu mogą (przynajmniej na razie) spać spokojnie. Po ogromnym poruszeniu, jaki wywołał newsletter Matthew Belloniego, napisał on sprostowanie, sugerując, że branża niezbyt uważnie go przeczytała, a jego źródła mówią, że Reed Hastings powinien poszukać innych rozwiązań, a nie że faktycznie już to robi.

Czy jednak coś może być na rzeczy? Warto zauważyć, że finałowy sezon "Ozark" i 4. sezon "Stranger Things" zostały podzielone na dwie części. A sam "Sandman" wrócił nieoczekiwanie z odcinkiem niespodzianką. W przypadku programów typu reality show emisja po dwa, trzy odcinki na Netfliksie już nie dziwi, a i "Cabinet of Curiosities", nowy horror od Guillermo del Toro, ma być publikowany po dwa odcinki – codziennie od 25 do 28 października.

Więc choć Netflix na razie nie odcina się od binge-watchingu, ewidentnie robi eksperymenty z różną formą publikacji swoich produkcji.

REKLAMA