Z nosem przy ekranie #22: Koniec sezonu

"The Glades" (fot. A&E)

"The Glades" (fot. A&E)

I wakacji też. Za chwilę skończą się upały, liście spadną z drzew, a turyści wreszcie wrócą do swych domów. Duży, soczysty spoiler w środku.

Telewizyjna jesień również już jakby za rogiem, jednak zanim nadejdzie ten szczęśliwy czas wrześniowych i październikowych premier, niektórym przyjdzie powrócić do szkół wszelakich, a inni zmierzą się z koszmarem zwanym albo sesją poprawkową, albo egzaminem wstępnym.

Z kolei szczęśliwi ludzie znani jako grzeczni pracownicy w większości zakończą wakacyjne wojaże i ponownie zaludnią rozmaite "fabryki". Wreszcie, ci nieco mniej radośni ze zdwojoną siłą zabiorą się za przeglądanie, często wprowadzających czytelnika w błąd, ofert pracy oraz za ćwiczenie cierpliwości w drodze na kolejne spotkanie w urzędzie bezrobo... tfu, także pracy.

Czas płynie: tik, tak, tik, tak...

W tym sezonie...

…było o grzybkach na wrotkach i o ogórkach; o świętach ważnych (Dzień ręcznika) i tych nieco mniej (pozostałe); o wyrobach pierogopodobnych i złośliwości rzeczy martwych; o kawie i o pogodzie.Znalazło się miejsce na tytuły inspirowane literaturą oraz udało się zmasakrować co najmniej dwie piosenki. Pojawiło się przeszło 70 różnych produkcji telewizyjnych (z reality shows włącznie), na które zużyto ponad 100000 znaków.

Dodatkowo postarzałem się o rok, nieco osiwiałem i dorobiłem się mocniejszych szkieł w okularach. Wciąż marzę o tej szafie grającej, a godzin spędzonych z nosem przy ekranie zwyczajnie nie jestem w stanie policzyć. Może to i lepiej.

A tymczasem...

...ostatnie odcinki z "Z nosem..." można spróbować złożyć w jedną całość. Pojawiło się kilka słów m.in. o idealnych miejscach akcji, o cierpliwym rozwijaniu poszczególnych wątków, czy o żegnaniu istotnych bohaterów. Wspominałem o oczekiwaniach i o tym, jak silne reakcje może wywoływać rozczarowująca godzina telewizyjnego serialu. Było też o wpływie o tragicznych wydarzeń w świecie realnym na odbiór serialu i o ogólnie o rozmaitych emocjach.

W tych rejonach częściowo kryje się przepis na wymarzony finał. Fragmentaryczna instrukcja, która również może doprowadzić do katastrofy. Przykładowo wyobraźmy sobie finałowy odcinek, w którym nasza ulubiona para już za chwilę stanie na ślubnym kobiercu. Nie może być zbyt łatwo, więc zanim dojdzie do obopólnego zaobrączkowania, przyszłym małżonkom przyjdzie się jeszcze zmierzyć z ostatnią przeszkodą. Jednak wszystko skomplikuje dopiero decyzja twórców, aby epizod zakończyć cliffhangerem.

Nie da się ukryć, że z tym wyborem wiąże się pewne ryzyko. Szczególnie gdy serialowi grozi skasowanie, a ostatni odcinek sezonu może stać się końcem całej produkcji. To właśnie stało się w "The Glades" i dlatego chciałbym złożyć szczere wyrazy współczucia wszystkim, którzy śledzili przygody Jima Longwortha (Matt Passmore) do smutnego końca.

Bye Jim... ("The Glades"/ A&E)

Bye Jim... ("The Glades"/ A&E)


Za to ostatnio...

...w telewizji zrobiło się dość niebezpiecznie. W "Rizzoli & Isles" wysadzano w powietrze samochody, a Annie Walker (Piper Perabo) z "Covert Affairs" kolejny raz starała się zakupić kilka rakiet. Do tego jeszcze w finale 5. sezonu "Top Shot" strzelano dosłownie ze wszystkiego: od kusz po armatę, a dokładniej po Hotchkiss Mountain Gun (więcej tu i tu).

Nic jednak nie przebiło ostatniego odcinka "Top Chef Masters", w którym strach zagościł na twarzach uczestników po zobaczeniu chmary dzieci wchodzącej do pomieszczenia. Kto by pomyślał, że to nie bomby i pociski, a grupa przedszkolaków tak umiejętnie sterroryzuje kilku zaprawionych w bojach mistrzów kuchni.

Hotchkiss Mountain Gun (fot. The Fields of Thunder Museum)

Hotchkiss Mountain Gun (fot. The Fields of Thunder Museum)


W końcu nadrobiłem...

..."Doktora Who" i okolice. Chociaż zdarzały się momenty słabsze, jak większość 3. i 4. serii oraz tak nudne i przegadane, jak "Torchwood: Miracle Day", to muszę przyznać, że naprawdę warto było wybrać się w tę podróż. Było to po prostu fantastyczne, inspirujące i cudownie wzbogacające wyobraźnię doświadczenie, i już nie mogę się doczekać 23 listopada.

W telewizji zabrzmiało...

..."Best Day Of Your Life". Utwór Katie Herzig pojawił się w ostatnim odcinku "Camp" w scenie, w której trakcie obozowy rogacz, czyli Robbie (Tim Pocock), przez dobrą chwilę narzekał na brak bekonu. Owszem, przez kolejne kilkadziesiąt minut ten nieszczęsny właściciel dość obfitego poroża dalej zawzięcie praktykował jęczenie i marudzenie, lecz tylko w tej scenie jego smęceniu towarzyszyła ta niewątpliwie urocza piosenka.


Do zobaczenia i jak to mawia Anthony Jeselnik na koniec każdego odcinka "The Jeselnik Offensive": "Good night, kids. Go read a book".