Oceniamy jesienne nowości. Część 2 - komedie

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

"Selfie"


Bartosz Wieremiej: Serial, który momentami sprawia przyjemność i przy którym wszyscy się starają. Twórcy i aktorzy usiłują przekonać, że jest śmiesznie, a widzowie próbują zrobić możliwie jak najwięcej, by utwierdzić się w przekonaniu, że całość w końcu się spodoba. W efekcie uwaga skupia się na Karen Gillan i Johnie Cho, a człowiek przez większość czasu zastanawia się, czy wspominany duet jest uroczy, a jeśli tak, to czy jest zabawny.

Niestety za każdym razem dany odcinek się kończy, zanim zdoła się udzielić twierdzącej lub przeczącej odpowiedzi. Kilka dni później owa zabawa zaczyna się od początku.

Marta Wawrzyn: Dokładnie tak! Też przeżywałam podobne dylematy - bo jednak po fatalnym początku serial zaczął wykazywać przebłyski lepszej formy. I pewnie przeżywałabym je jeszcze długo, gdyby ABC nie ułatwiło mi życia, zwyczajnie "Selfie" kasując. Niby trochę szkoda, bo kto wie, może, może jeszcze coś by z tego było. Ale w sumie bardziej wciąż mi szkoda "Suburgatory", poprzedniej komedii Emily Kapnek, która przecież też miała wahania formy, ale nigdy nie była nieoglądalna.

"Selfie" mnie bardziej męczyło, niż śmieszyło. Przerysowany poza granice możliwości światek twitterowo-instagramowy, ludzie mówiący hashtagami, dziwna maniera w głosie Karen Gillan i ta karykaturalna postać, którą przyszło jej zagrać. Coś tu zostało zdrowo przekombinowane, widzowie zagłosowali pilotami i w efekcie ta oczekiwana od dawna satyra na social media żegna się z telewizją po zaledwie paru tygodniach.

Przeczytajcie recenzję pilota "Selfie">>>

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
REKLAMA