Dramaty: 30 najlepszych odcinków 2014 roku

"House of Cards" (2x04 - "Chapter 17")

"House of Cards" (Fot. Netflix)

"House of Cards" (Fot. Netflix)


Mateusz Madejski: Gdy debiutował "House of Cards", decyzja o wypuszczeniu całego sezonu naraz była uznana za strzał w dziesiątkę. Dzisiaj można mieć wątpliwości - jakoś szybko zapomnieliśmy o drugim sezonie. Mimo że działy się w nim w końcu arcyciekawe rzeczy.

Najlepszym momentem sezonu był chyba wywiad telewizyjny Claire. Od początku wiedzieliśmy, że Frank to drań, ale jego żona to prawdziwe zło wcielone. W wywiadzie telewizyjnym rzuciła wyzwanie nie byle komu, bo generałowi odpowiedzialnemu za arsenał nuklearny wojsk amerykańskich. Chciała w ten sposób rozliczyć się z przeszłością i opowiedzieć światu o tym, jak została zgwałcona. Ale przede wszystkim jej celem było rozprawienie się z głównym problemem wizerunkowym power couple Underwoodów - czyli brakiem dzieci. I to się udało, choć nie obyło się bez ofiar. Generała oczywiście nie było nam żal, ale młodej szeregowej z piechoty morskiej, która została wplątana w świat wielkiej polityki - już jak najbardziej.

Michał Kolanko: Claire Underwood była zawsze postacią niemal równie interesującą jak jej mąż, ale w 2. sezonie są chwile gdy to ona wysuwa się na pierwszy plan. Jedną z nich jest niewątpliwie scena wywiadu telewizyjnego, w którym Claire pokazuje prawdziwy, czysty instynkt polityczny. Nie waha się ujawnić najtrudniejszych chwil swojego życia tylko po to, by ona i jej mąż mogli przetrwać na waszyngtońskiej scenie. Polityka to nie tylko teatr, ale Claire pokazuje, że przynajmniej ten jej element ma opanowany do perfekcji.

Marta Wawrzyn: Claire Underwood dla mnie była zawsze postacią sto razy bardziej interesującą niż jej mąż, jego motywacje i kolejne ruchy są w miarę oczywiste, to, co kieruje nią, często jest mi trudniej zrozumieć. Bo przecież ona poświęciła bardzo, bardzo dużo, po to by mąż dostał wszystko, czego tylko polityk może pragnąć. Mogła być, kim chciała, mogła zrobić karierę, mieć dzieci, żyć z facetem, który nie jest potworem. A jednak ciągle wraca do Franka i ciągle gra przy nim drugie skrzypce. Choć tak naprawdę często pociąga za sznurki, wpada na pomysły, na które Frank by nie wpadł i ratuje go z opresji.

Ten odcinek mówi o niej bardzo dużo - ta kobieta to rzeczywiście już zło wcielone, a do tego taka sama mistrzyni politycznych gierek co Frank. I jeszcze na dodatek kamera ją kocha - a z Frankiem przecież różnie bywało. Boję się tego, co ta zimnokrwista blondyna zaplanowała na kolejnym etapie. Bo że to nie był szczyt jej możliwości, to chyba jasne.

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,