Top 15: Seriale, w których jest najwięcej scen seksu

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

"Gra o tron"

"Gra o tron" (Fot. HBO)

"Gra o tron" (Fot. HBO)


Kiedy Ian McShane oznajmił - oczywiście nie do końca na poważnie - że "Gra o tron" to tylko cycki i smoki, wielu fanów zapałało świętym oburzeniem. A tymczasem to po prostu fakt - bez seksu serial byłby nie tylko inny, ale też znacznie mniej atrakcyjny. To właśnie dzięki "Grze o tron" - po słynnej scenie, w której Littlefinger uczył dwie prostytutki, jak zadowalać facetów, i przy okazji opowiadał o sobie - rozpowszechnił się termin sexposition.

W ciągu pięciu sezonów zobaczyliśmy liczne gwałty, akty kazirodztwa - w tym jeden przy zwłokach wspólnego syna - orgie i wszelkiego rodzaju dewiacje. Takiego zwykłego, nudnego seksu w "Grze o tron" nie uświadczycie, wszystko jest tu aktem makiawelizmu i elementem walki o władzę.

W zeszłym sezonie rozgorzała dyskusja o serialowych gwałtach, po tym jak Sansa została paskudnie potraktowana przez Ramsaya. Serialowi zarzucano, że przegina z przemocą w stosunku do kobiet, prezentując je jako ofiary i nie pokazując psychicznych reperkusji traumatycznych wydarzeń.

Nadmiar seksu w telewizji krytykowała Emilia Clarke, czyli serialowa Daenerys - która rozbierała się w pierwszym sezonie, ale raczej więcej już się nie rozbierze. Aktorka powtarza, że w "Grze o tron" przydałoby się więcej męskiej nagości. Jej wypowiedzi są żartobliwe - jak ta o wymarzonym finale - ale wyraźnie widać, że te dysproporcje naprawdę ją irytują.

A że dysproporcje pomiędzy męską i damską golizną nie są niczyim wymysłem, tylko faktem, możecie się przekonać, oglądając poniższe wideo. "Gra o tron" zaczynała jako serial skierowany przede wszystkim do facetów i to widać do dziś. Aczkolwiek po aferze z Sansą scenarzyści prawdopodobnie będą nieco ostrożniejsi w pokazywaniu przemocy seksualnej wobec kobiet. Tak przynajmniej obiecywali w wywiadach.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15