7 rzeczy, które uczyniły mój tydzień lepszym

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

0

Ten tydzień to Darren Criss Show w "American Crime Story", długo oczekiwana przez fanów scena w "Z Archiwum X" (spoiler, proszę państwa), a także zapowiedzi polskich seriali, netfliksowego "Everything Sucks!" i nie tylko.

1. "Zabójstwo Versace", czyli Darren Criss Show

Darren Criss, którego chyba trochę nie doceniałam w "Glee", będzie miał fantastyczny rok. Aktor właśnie ogłosił zaręczyny ze swoją dziewczyną, a i jego kariera nabierze rozpędu. Wraz z kolejnymi odcinkami "Zabójstwa Versace: American Crime Story" - ja już widziałam 8 z 9 i teraz będę czekać do wiosny na finał - będzie rósł zachwyt jego występem. Nie będę zaskoczona, jeśli zgarnie Emmy, bo to jest rola tego kalibru.

To spore zaskoczenie. W sezonie, mającym w tytule nazwisko "Versace" i promowanym na plakatach twarzami Penélope Cruz, Édgara Ramíreza i Ricky'ego Martina, gwiazdą jest tak naprawdę kto inny. Krytycy są podzieleni co do tego, czy to dobrze, czy źle - na Metacritic znajdziecie sporo zachwytów, ale i głosy, że zostaliśmy oszukani. Co jest absurdalne, w końcu w "Sprawie O.J. Simpsona" gwiazdą też raczej była sama sprawa niż odtwórca roli futbolisty podejrzewanego o zabicie żony. Tak samo jest tutaj.

Uważam, że Murphy dokonał dobrego wyboru, poświęcając więcej miejsca mordercy niż ofierze, i jestem zachwycona rolą Darrena Crissa, a przede wszystkim doceniam to, że znów postawiono na portret społeczny. Bo "American Crime Story" to opowieść o Ameryce. O tym, co sprawia, że taka a nie inna zbrodnia może w ogóle mieć miejsce. To bolesne zderzenie z amerykańskim snem, który nie spełnia się prawie nikomu, chyba że śni o rzeczach średnich. Andrew Cunanan nie tylko miał wypaczone pojęcie American dream, ale też marzył o samych rzeczach wielkich. Jedno w połączeniu z drugim miało katastrofalne skutki.

acs-dareen056

2. Mulder i Scully TO zrobili!

Odcinek z sobowtórami uważam za jeden ze słabszych w tym sezonie "Z Archiwum X" (a przynajmniej w tej piątce, którą już widziałam), ale nie mogę nie docenić chemii między parą agentów i tego, z jaką naturalnością poszli ze sobą do łóżka. Jasne, zakochani Mulder i Scully to już te najgorsze czasy "Z Archiwum X", ale nie zmienia to faktu, że zawsze byłam przywiązana do myśli, iż ta dwójka zostanie ze sobą na zawsze. To po prostu pasowało. Rozdzielenie ich na tyle lat było bolesne, ale wydaje mi się, że Chris Carter więcej już tego nie zrobi, nieważne, czy będą kolejne sezony, czy nie.

Mulder i Scully do siebie należą, a naturalność, z jaką to wszystko odbywa się w tym sezonie, naprawdę mnie cieszy. Oby nikt mi tego nie zepsuł.

xfiles01

3. "Happy Jack" w "Na wylocie"

Dawno nie rozbawił mnie tak dobór muzyki, jak "Happy Jack" The Who w scenie otwierającej premierę 2. sezonu "Na wylocie". Szkoda, że tego sympatycznego serialu nie ogląda prawie nikt, ale nieważne - piszemy o nim do siebie i będziemy czynić to dalej.

4. Pierwsze konkretne informacje o polskim serialu Netfliksa

Netflix nadal nie potwierdza informacji o obsadzie i rozpoczęciu zdjęć, ale wszystko wskazuje, że to prawda. Polski serial Netfliksa ma się pojawić jeszcze w tym roku, więc produkcja musi już ruszać. Pozostaje czekać na kolejne wieści - takie jak tytuł! - a w międzyczasie cieszyć się, że idziemy do przodu.

5. A skoro jesteśmy przy polskich serialach...

...to uważam, że teasery "Kruka" od Canal+ - nie wiem, po co temu serialowi druga część tytułu, która nie dość że brzmi fatalnie, to jeszcze nie potrafię jej zapamiętać - wyglądają naprawdę dobrze. "Belfer" miał wiele zalet, zwłaszcza jego pierwszy sezon, ale klimatu było w nim jak na lekarstwo. "Kruk" idzie inną drogą i póki co podoba mi się ta droga.

6. Zapowiedź netfliksowego "Everything Sucks!"

Jak już zauważyła Paulina, nowy serial Netfliksa wygląda zupełnie jak nowe "Freaks and Geeks" (koniecznie obejrzyjcie, jeśli jeszcze nie znacie). Innymi słowy, Netflix raz jeszcze postanowił nam dać coś, co już się sprawdziło, i w tym przypadku to prawdopodobnie nie jest zła wiadomość.

7. David Harbour i jego twitterowe obietnice

David Harbour ze "Stranger Things" w styczniu zajmował się głównie udowadnianiem, że jest najsympatyczniejszym człowiekiem na świecie. Była szkolna sesja z fanką i na tym nie koniec, bo szykuje się jeszcze wesele. Fajnie, że Netflix angażuje się w takie akcje.