Nasze największe serialowe rozczarowania 2018 roku

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

"Arrested Development" odchodzi w nie najlepszym stylu

"Arrested Development" (Fot. Netflix)

"Arrested Development" (Fot. Netflix)

Pięć lat czekaliśmy na nowy sezon "Arrested Development". Oczywiście nie byliśmy pewni, że wyjdzie znakomicie, bo już poprzednia seria budziła mieszane uczucia. Kolidujące rozkłady zajęć zapracowanej obsady wymusiły na twórcach to, że w odsłonie z roku 2013 odcinki skupiały się na pojedynczych postaciach, a połączenie wątków wymagało sporej scenariuszowej i montażowej ekwilibrystyki.

Mimo wszystko sezon numer 4 przynajmniej był "jakiś". Natomiast tegoroczna odsłona "Arrested Development", ściśle mówiąc pierwsze osiem odcinków 5. serii, to rozczarowanie przede wszystkim ze względu na przykrą nijakość. Co z tego, że członkowie rodziny Bluthów mają ze sobą bezpośredni kontakt, skoro niewiele z tego wynika?

Teoretycznie Mitchell Hurwitz zrobił wszystko to, za co dawniej kochaliśmy jego dzieło. Pokazał nam kolejne intrygi Bluthów, toksyczne rodzinne relacje, a wszystko ze sporą dawką absurdalnych historii (młoda dziewczyna udająca babcię dla wygodnego mieszkania i człowiek roznoszący pocztę w kostiumie strusia to tylko wierzchołek góry lodowej). Problem w tym, że nie zaiskrzyło i piętnaście lat po premierze "Arrested Development" wypada nudno na tle nowych oryginalnych komediodramatów.

Do 5. serii przygód okropnego klanu pasuje sentencja, że kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Hurwitz opowiada wciąż ten sam długi żart, który kiedyś bardzo nas bawił, a teraz już nieco nam się znudził. Owszem, obsada daje radę i gra z zaangażowaniem nawet najdziksze pomysły. Na drugim planie pojawia się cała masa gwiazdy, z Ronem Howardem i resztą jego rudowłosego klanu na czele. A pewne powracające gagi wciąż działają. Ale częściej seansowi towarzyszy poczucie, że ani to specjalnie śmieszne, ani jakoś mocno angażujące.

Do zmęczenia perypetiami Michaela i jego krewnych dochodzi jeszcze sprawa zakulisowa. Jessica Walter wyznała, że Jeffrey Tambor, zwolniony wcześniej z "Transparent" po skargach o molestowanie, fatalnie traktował ją na serialowym planie. Inni aktorzy zaczęli bronić jednej lub drugiej wersji wydarzeń, a Netflix obok słabych recenzji ma dodatkowy powód, by nie kontynuować "Arrested Development" po emisji drugiej części 5. sezonu.

I pewnie do niedawna byłoby nam przykro, że skandal wykończył tak dobrą produkcję. Ale stosunkowo słaba jakość najnowszych odcinków sprawiła, że nie będziemy tęsknić. Na szczęście rozczarowanie takim stanem rzeczy można leczyć oglądaniem trzech najstarszych sezonów. [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13