Nasze największe serialowe rozczarowania 2018 roku

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

"1983", czyli jak Netflix nie odmienił Polski na lepsze

"1983" (Fot. Netflix)

"1983" (Fot. Netflix)

W gruncie rzeczy jedynym nierozczarowującym aspektem "1983" jest burza, jaką wywołał serial Joshui Longa. Miało być o pierwszej polskiej produkcji głośno, no i było, a jeśli komuś to nie wystarczało, to Agnieszka Holland zadbała, żeby jeszcze spotęgować hałas. Ale żeby było jasne - dopiero w drugiej kolejności po szeregu "brandzlujących się hejtem" krytyków (to chyba też o nas!).

No dobrze, żarty żartami, ale jeśli pisząc o "1983", odwołujemy się do internetowych sporów, to najlepszy dowód, że coś tu poszło bardzo nie tak jak powinno. A właściwie nie coś, tylko praktycznie wszystko, bo serial o alternatywnej rzeczywistości w Polsce to rozczarowanie tak duże, że mogłoby samodzielnie zapełnić całą tę listę (albo i dwie). Nie musi to wynikać tylko z jego jakości – oceniane w oderwaniu od wyjątkowych okoliczności, "1983" uznalibyśmy pewnie za niewartego szczególnej uwagi średniaka i szybko o nim zapomnieli. W tym przypadku nie ma jednak o tym mowy.

Nie może być, gdy w grę wchodzi serial, którego oczekiwaliśmy z olbrzymią niecierpliwością od ponad roku, gdy pojawiły się na jego temat pierwsze wzmianki. Nie, gdy mowa o telewizyjnej produkcji, jakiej w Polsce jeszcze nie było; którą mieliśmy nie bez wstydu, ale z dumą prezentować na całym świecie; i która miała wyraźnie odcinać się od naszej szarej serialowej rzeczywistości.

Co ciekawe, znajdziemy bez problemu tylko w tym roku polskie seriale, które w mniejszym czy większym stopniu spełniają każdy z powyższych warunków i jak się już pewnie domyślacie, "1983" do nich nie należy. Pasuje za to jak ulał do miana kolejnego netfliksowego przeciętniaka, któremu swojskie pochodzenie nie dodało niestety ani grama uroku. Kazało za to spojrzeć na niego jeszcze bardziej krytycznym okiem, bo dzięki niemu dostrzegaliśmy choćby takie potworki, jak przekalkowane z angielskiego okropne dialogi.

Te jednak, choć barwne ("bezpieczny pasaż" z pewnością zostanie z nami jeszcze długo), stanowiły w gruncie rzeczy tylko wierzchołek problemu. Znacznie większym była choćby fatalna konstrukcja scenariusza, niepozwalająca go w pełni zrozumieć bez rozkładania serialu na czynniki pierwsze. Albo banalne postaci, z których nawet świetni aktorzy nie mogli wiele wycisnąć. Czy kompletny brak polotu, napięcia i jakiegokolwiek życia, zastąpione seriami nadętych haseł, fabularnych klisz i mdłej bieganiny, która ponoć ma jakieś znaczenie.

Na myśl, jak dobry to mógł być serial i jaki potencjał krył się w jego alternatywnym świecie, robi się po prostu przykro. Co z tego, że twórcy mieli kilka ciekawych pomysłów i poradzili sobie z wizualną stroną przedsięwzięcia, skoro polegli na próbie opowiedzenia dobrej i angażującej historii? Ta, wbrew pozorom, stanowi absolutnie najistotniejszy punkt każdego porządnego serialu, więc pozostaje nam mieć nadzieję, że przy następnej próbie pójdzie z tym Netfliksowi znacznie lepiej. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13