Czy seriale Netfliksa naprawdę ogląda 40 mln osób? Szef telewizji FX mówi, że daliśmy się nabrać

"Sex Education" (Fot. Netflix)

0

John Landgraf z FX, obrońca telewizji jakościowej, dosłownie zniszczył Netfliksa podczas wczorajszej konferencji. Czy to możliwe, że "Ty" i "Sex Education" mają 40-milionową widownię?

Wczoraj wieczorem na TCA Press Tour prezentowała się telewizja FX, w związku z czym wiemy, jakie są dalsze plany co do "Fargo", "Legionu" oraz seriali Ryana Murphy'ego. Szef stacji, John Landgraf, nie przepuścił także okazji, żeby stanąć po stronie produkcji jakościowych i dogryźć Netfliksowi, którego produkcje z jakościowymi mają coraz mniej wspólnego.

Landgraf, który od lat powtarza, że wzrost liczby seriali musi negatywnie odbić się na ich jakości, zaczął od pokazania dziennikarzom wykresów, na których przedstawiono liczbę produkcji FX i Netfliksa oraz zdobytych przez nie zaszczytów. Tym razem jednak pod uwagę nie wzięto nagród Emmy czy Złotych Globów, a głosy krytyków – dokładniej, 166 list top 10 najlepszych seriali 2018 roku.

Efekt okazał się bardzo interesujący, bo produkcje FX zostały wspomniane na tych listach 259 razy, podczas gdy Netfliksa 273 razy, a HBO 225 razy. Netflix wygrywa z FX i wszystkimi innymi? Owszem, ale FX było w stanie zająć 18% miejsc na listach najlepszych seriali, wypuściwszy zaledwie 14 tytułów (!) w roku. Tymczasem Netflix zdobył 19% miejsc na tych samych listach przy... 530 produkcjach (wliczono dokumenty i te seriale zagraniczne, które w USA figurują jako Netflix Original).

Na tym miażdżenie bogatszego rywala się nie zakończyło, bo Landgraf wziął także pod lupę podaną przez Netfliksa informację, że "Ty" i "Sex Education" miało obejrzeć po 40 mln osób w ciągu czterech tygodni od premiery. "Źródło tych liczb? Netflix" – oznajmił złośliwie Landgraf, dodając, że platforma streamingowa przedstawia swoje seriale jako "gigantyczne hity", a prawda jest bardziej skomplikowana.

Przede wszystkim szef FX zakwestionował sposób mierzenia oglądalności – podczas gdy telewizje wyliczają średnią widownię dla całego sezonu, Netflix uznał, że obejrzenie 70% jednego odcinka jest równoznaczne z obejrzeniem serialu. Dane Nielsena dotyczące serialu "Ty" są zupełnie inne. Zgodnie z nimi oglądalność serialu to tak naprawdę ułamek tego, co podał Netflix – dokładniej, jedna piąta.

– Średnia widownia na poziomie 8 mln widzów jest dobra. Ale nie tak dobra jak 40 mln, co by czyniło ten serial numerem 1 w telewizji – powiedział Landgraf.

Z kolei w przypadku "Sex Education" średnia oglądalność wyniosła wg Nielsena zaledwie 3 mln. Z 40-milionową widownią nie ma to nic wspólnego. Nawet jeśli Landgraf wziął pod uwagę tylko klientów Netfliksa z USA (którzy obecnie stanowią nieco mniej niż połowę), różnica pomiędzy statystykami podanymi przez niego, a tymi, które podał Netflix, powinna być najwyżej dwu-, trzykrotna, nie pięcio- czy tym bardziej kilkunastokrotna.

Szef FX stwierdził, że zależy mu na tym, aby ludzie poznali całą prawdę, a nie tylko jej wycinek, podany przez Netfliksa i stawiający go w odpowiednim świetle. Oglądalność telewizji jest mierzona w niezależnych źródłach i w zupełnie inny sposób, niż zrobił to Netflix. To nie jest tak, że tradycyjna telewizja oznacza słabą oglądalność, kasacje i błędy, a Netflix żadnych błędów nie popełnia.

– To nic dobrego dla społeczeństwa, kiedy jakaś jednostka bądź osoba ustanawia unilateralnie zasady albo ogłasza swoją prawdę. W ten czy inny sposób prawda zawsze wyjdzie na jaw – zawsze tak jest – powiedział Landgraf.

Szef FX przekonywał dziennikarzy, że nie powinni dawać się nabierać na liczby podawane przez Netfliksa i niesprawdzone przez żadne zewnętrzne źródło. Przyznał, że Netflix ma "trochę dobrych seriali i liczne hity, ale kreatywna porażka jest nieunikniona i nikt nie jest od tego wolny".

  • MrM

    niezła logika nie ufajmy platformie która ma dokładne dane o swoich wynikach, tylko zewnętrznej firmie Nielsen która w zasadzie nie wie jak ma liczyć oglądalność usług streamingowych a nawet wyniki tv zaniża bo ma przestarzałą technologię i stacje na całym świecie mają problem bo przez to reklamy są tańsze niż powinny

    • W wyliczaniu oglądalności powinien obowiązywać jeden standard. Kropka. W tej chwili jest to standard Nielsena, który jest jaki jest, ale lepszego póki co nikt nie zaproponował.

      Ja też mogę powiedzieć, że nie ufam Gemiusowi ani Google Analytics i od tej pory będę zliczać dane na temat oglądalności Serialowej własną metodą, a wy, drodzy klienci, macie mi wierzyć, że to prawdziwe staty, i kupować u mnie reklamy drożej niż u głupiej konkurencji korzystającej z obowiązujących standardów. Problem w tym, że nikt by mi nie uwierzył i nie kupił u mnie żadnej reklamy.

      Netfliksowi wierzymy w to, co mówi, bo jest gigantem, który ma kasę. Landgraf nie zgadza się być małym chłopcem bitym przez łobuza i słusznie robi. Wy możecie wierzyć, komu chcecie. Ja uważam, że w tym momencie powinniśmy stać murem po stronie telewizji jakościowej, bo inaczej za pięć lat będziemy mieć wyłącznie seriale Netfliksa. I nie, nie będzie nam się żyło lepiej bez tych 14 seriali FX rocznie, z których aż 4 znalazły się w moim zeszłorocznym top 10.

      • Maciej Witek

        Ale po co wierzyć komukolwiek? Przecież takie licytowanie się o oglądalność seriali (zwłaszcza w streamingu bez reklam) jest bez sensu i jest niczym innym jak porównywaniem przez chłopców który z nich ma większego... Naprawdę, aż się chce krzyknąć - trochę powagi!
        A mówienie, że grozi nam netfliksyzacja seriali też jest moim zdaniem przesadzone. Jest moda na oglądanie seriali (jeśli Netflix ma racje) albo na robienie seriali (jeśli FX wie co mówi) i czy to się komuś podoba czy nie, takie są realia rynkowe i koniec kropka. Ale mówienie, że jakościowa telewizja jest zagrożona, bo się produkuje za dużo treści jest bez sensu.
        No chyba, że seriale rządzą się własnymi prawami, żyją w jakieś odrealnionej bańce z własnym ekosystemem. Wszystkie inne rynki, na których króluje masówka i/lub tandeta pokazują, że dla jakościowych rzeczy jest miejsce na rynku i tak jak fast foody nie wyparły lokali z jakościowym jedzeniem za setki monet, tak samo zalew sieciówek z taką sobie jakością ubrań nie zniknął z gospodarki luksusowych marek. I takich przykładów można by tylko mnożyć.

        Tylko na Steamie w 2018 roku pojawiło się blisko 10 tysięcy gier! Doliczając do tego inne cyfrowe sklepy na PC, konsole i rynek mobilny uzyskamy grube kilkadziesiąt tysięcy gier rocznie a może nawet i jeszcze więcej! Czyli dużo, dużo więcej niż seriali. I co? Jasne, że większość to jakościowy szrot, ale jak spojrzeć chociażby na metacritic, to gry przeważnie mają dużo wyższe oceny, od seriali. Oczywiście, zupełnie inaczej się je ocenia, ale to tylko pokazuje, że nie ma znaczenia ile złych rzeczy powstaje, bo te dobre też powstają. I będą powstawać dopóki będzie na nie zapotrzebowanie.

        • Życzę nam wszystkim, żebyś miał rację. Bo jeśli jej nie masz, skończy się nie tylko era dobrych seriali, ale też przestanie istnieć Serialowa.

          A na miejscu Landgrafa chyba jednak bardziej bałabym się Disneya niż Netfliksa. Bo może się okazać, że te jego 14 seriali nie mieści się w modelu biznesowym giganta, który też raczej mierzy w coś innego niż bycie w top 10 krytyków.

          • ROB-i

            Marta,jak ja bym mial wybierac pomiedzy 14 serialami na rok ale z zaznaczeniem ze jest to tzw."TV jakosciowa" a cotygodniowa dostawa seriali niepewnej jakosci,to zawsze wybiore to pierwsze.
            Gdybym mial wybierac pomiedzy serialami FX/HBO a Netflixa/Disneya to zawsze wybiore to pierwsze.
            Gdybym mial wybierac pomiedzy produkcja niszowa/niezalezna a komercja/masowka to zawsze wybiore to pierwsze.
            I tak bym mogl wymieniac jeszcze kilka zestawow z dwoch przeciwstawnych stron.
            Zawsze bedzie zapotrzebowanie na taki i taki rodzaj rozrywki,to sie nie zmieni.
            Wiadomo ze latwiej jest zrobic serialowego/kinowego blockbustera i go sprzedac publice niz skromniejszy ale ambitny projekt.
            Kino dla mnie w dzisiejszych czasach juz prawie przestalo istniec,wszystko to co kiedys z niego czerpalem garsciami przenioslo sie na "maly ekran".Nie wiem czy tworzenie kolejnych platform streamingowych dla widzow to dobre rozwiazanie,poniewaz mysle ze jeszcze bardziej rozmyje to rynek seriali.Oczywiscie wiadomo ze takie korporacje jak Netflix/Disney sa raczej nastawione na "dojenie" klienta w zamian dostarczajac mu raczej watpliwej jakosci produkt.
            Wiadomo,produkcja "jakosciowa" tez musi na siebie zarobic bo przeciez nikt nie robi tego tylko "z dobroci serca", moze i w miejszosci takie rzeczy tez sa ogladane ale na pewno sa potrzebne,dlatego mysle ze "Serialowa" jeszcze dlugo bedzie miala o czym pisac.

  • StrangerGP

    Prawdziwych wyników Netflixa raczej nie poznamy, przynajmniej nie do momentu pojawienia się wersji z reklamami kiedy to reklamodawcy zażądają dokładnych statystyk oglądalności.