Co warto oglądać? Oceniamy nowości z listopada

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"Into the Badlands"

"Into the Badlands" (Fot. AMC)

"Into the Badlands" (Fot. AMC)


Mateusz Piesowicz: Do teraz się zastanawiam, czy było warto przetrwać pół godziny mordęgi w postaci fatalnych dialogów wygłaszanych przez drewnianych aktorów w stereotypowych rolach umieszczonych w schematycznym świecie. Zastanawiam się tylko dlatego, że pozostałe dziesięć minut spędziłem na oglądaniu naprawdę świetnie wykonanych scen walki, w których krew lała się bardzo malowniczo, a kości pękały z nieprzyjemnym trzaskiem. Twórcy "Into the Badlands" wykonali kawał świetnej roboty, jeśli chodzi o choreografię i realizację mordobicia w starym, dobrym stylu, więc tym bardziej szkoda, że tego samego nie da się powiedzieć o jakimkolwiek innym elemencie tego serialu.

Rozwodzenie się nad bohaterami i ich motywacjami nie ma najmniejszego sensu, bo scenariusz ułożono według najbardziej banalnych wzorców, jakie można spotkać choćby w kinie kopanym. Może dalej będzie lepiej, ale szczerze mówiąc, średnio to widzę, bo nie dano nam choćby jednego promyczka nadziei na bardziej obiecującą historię. Czyli kolejne seanse, o ile do nich dojdzie, ograniczę zapewne do obejrzenia co efektowniejszych scen i przewinięcia reszty, co i Wam polecam.

Bartosz Wieremiej: Alfred Gough i Miles Millar stworzyli serial praktycznie dla nikogo. Trudno o grupę docelową w przypadku czegoś tak rozczarowującego. Owszem, bohaterowie mordują się całkiem ładnie – w 2. odcinku pewna wdowa sprawiła, że człowiek od razu nieco inaczej patrzy na noże, niemniej wszystko inne wypada raczej blado. Sceny, które miały wywołać reakcję widza, powodują wzruszenie ramion, a rodzinne spory i dylematy bohaterów czasem tylko śmieszą.

"Into the Badlands" jest niestety nudne, a już w 2. odcinku same walki – poza wspomnianą już barową przygodą pewnej wdowy – aż tak nie ciekawią. Ich wynik w większości wypadków jest przecież oczywisty, a nic nie sugeruje zbyt wielu odstępstw lub zaskakujących zgonów. Ponieważ za wiele więcej produkcja AMC nie oferuje, bardzo szybko kończą się powody do poświęcania odpowiedniej ilości czasu. Chyba że ktoś aż tak bardzo lubi ładne widoczki, knajpki, broń białą i stare samochody.

Marta Wawrzyn: Walki rzeczywiście wyglądają w "Into the Badlands" świetnie, ale zajmują może po 10 minut każdego odcinka. Reszta to bezbrzeżna nuda - główne wątki wzięte są z podręcznika dla początkujących scenarzystów, aktorzy swoje kwestie recytują, a i świat przedstawiony aż takiego wrażenia nie robi. Oglądając produkcję AMC, z sentymentem zaczęłam wspominać netfliksowe "Marco Polo", o którym można powiedzieć wiele, ale nie że jest to dobry serial. "Into the Badlands" potrafi jednak sprawić, że seriale do tej pory uważane za raczej słabe nagle zaczynają wypadać całkiem korzystnie.

Pełna recenzja "Into the Badlands">>>

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10