Co warto oglądać? Oceniamy nowości z listopada

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"London Spy"

"London Spy" (Fot. BBC)

"London Spy" (Fot. BBC)


Mateusz Piesowicz: Naprawdę bardzo chciałem, żeby ten serial mi się spodobał. Thriller szpiegowski z miłosną historią w tle (albo na odwrót), Londyn, Ben Whishaw i scenariusz Toma Roba Smitha - wszystko było na swoich miejscach. A jednak trudno mi ukryć rozczarowanie.

"London Spy" to dla mnie typowy przykład przerostu formy nad treścią. Twórcom rzeczywiście udało się stworzyć niesamowity klimat, w czym ogromny udział miał perfekcyjnie obsadzony Whishaw, ale z jego melancholijnych spojrzeń kompletnie nic nie wynika. Piękne, utrzymane w chłodnej kolorystyce zdjęcia oddają stan ducha bohatera, lecz tempo opowieści skłania raczej do zwinięcia się w koc i zapadnięcia w sen, niż trzyma w napięciu. Nawet historia romansu głównych bohaterów nie potrafiła mnie porwać - o wiele bardziej interesująco wypadły wątki drugoplanowe z udziałem Jima Broadbenta i Charlotte Rampling.

Nie jest to jednak na pewno zły serial. Twórcy mieli na niego konkretny pomysł i chcieli zrobić coś innego, niż zazwyczaj serwuje nam się pod hasłem romans czy thiller. Jednak w moim odczuciu tym razem im to po prostu nie wyszło. "London Spy" odbieram więc raczej jako ciekawostkę, która trafi do pewnej grupy osób - ja widać jestem w tej drugiej.

Marta Wawrzyn: Jako przedstawicielka wyżej wymienionej "pewnej grupy" potwierdzam, że "London Spy" można się zachwycić. Nie przesadzałabym z tym przerostem formy nad treścią, moim zdaniem brytyjski miniserial działa na wielu różnych płaszczyznach. To znaczy jako historia niezwykłej miłości dwóch niezwykłych osób, jako szpiegowski thriller, który trzyma w napięciu jak diabli (serio!), ale też jako gorzka opowieść o prawdziwych praktykach brytyjskiego wywiadu, który przez lata nie wpuszczał w swoje szeregi osób o niewłaściwej orientacji seksualnej.

Serial jest przepięknie nakręcony, ma swój klimat, ma genialnych aktorów w obsadzie i jak najbardziej ma też treść. To prawda, że zdarza się trochę przestojów, długaśnych ujęć i rozmów, które aż tak wiele do fabuły nie wnoszą, ale na pewno nie ma mowy o przysypianiu. "London Spy", owszem, zachwycił mnie przede wszystkim formą - tak specyficznego połączenia melodramatu z historią szpiegowską jeszcze nie widziałam - ale też niesamowicie mnie wciągnął. Jestem naprawdę ciekawa, o co w tej historii chodzi, kto zabił Alexa i czy ktokolwiek to przeżyje.

Pełna recenzja "London Spy">>>

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10