Co warto oglądać? Oceniamy nowości z listopada

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

"Master of None"

"Master of None" (Fot. Netflix)

"Master of None" (Fot. Netflix)


Mateusz Piesowicz: Najlepsza komedia, a przy okazji jeden z najlepszych i najinteligentniejszych seriali tego roku. Historia Deva jest tak cudownie naturalna i orzeźwiająco świeża, jak łyk wody z lodem i cytryną w upalne lato. Jest jednocześnie zwykła, bo oglądamy ni mniej, ni więcej tylko codzienność naszego bohatera, jak i niezwykła, bo tę codzienność wypełniają banalne sprawy, które okazują się być znacznie poważniejsze, niż by się na pierwszy rzut oka zdawało.

Aziz Ansari (nie muszę chyba dodawać, że kapitalny w swojej roli?) stworzył serial, który dla trzydziestolatków nie wiedzących za bardzo, co zrobić ze swoim życiem, będzie jak Biblia. Dla reszty natomiast okaże się powiewem zdrowego rozsądku w coraz bardziej zwariowanej rzeczywistości. Lekko i z humorem rozprawi się z takimi kwestiami jak rasizm czy seksizm, zwróci uwagę na ludzi, którzy w naszej codzienności stanowią często tylko zbędne tło, a zupełnie przy okazji rozłoży na czynniki pierwsze damsko-męskie relacje. To ostatnie przy udziale porozrzucanych po podłodze ubrań, Charlemagne i Beatrice.

"Master of None" jest więc przedstawicielem gatunku komedii potrafiących sprawić, że zaśmiejemy się w głos, ale też zwracających naszą uwagę na całkiem poważne kwestie. Oglądajcie, bo takich seriali jest coraz mniej.

Marta Wawrzyn: Podpisuję się obiema łapkami pod wszystkim, co napisał Mateusz. Aziz Ansari - w "Parks and Recreation" tyleż wyrazisty co irytujący - napisał najmądrzejszą, najsympatyczniejszą i po prostu najlepszą komedię tego roku, a do tego wyśmienicie wcielił się w głównego bohatera. Rzeczywiście w ciągu 10 odcinków udało mu się odnieść - czasem na marginesie, czasem wprost - do paru bardzo poważnych tematów i zrobić to z zaskakującą lekkością, świeżością i bezpretensjonalnością.

Przede wszystkim jednak zachwyciło mnie to, jak trafnie opowiedział o życiu współczesnych trzydziestolatków. Czyli ludzi takich jak my, którzy w przeciwieństwie do swoich rodziców mają czas na rozrywkę, mogą kaprysić, że nie odpowiada im taco albo burger, i przede wszystkim nie dorastać tak długo, jak tylko chcą. Nikt przed Azizem aż tak dobrze nie uchwycił mojego pokolenia i nikt nie opowiedział o nas tak inteligentnie, a jednocześnie po prostu lekko, zabawnie, bez zadęcia. W "Master of None" wszystko jest na najwyższym poziomie, nawet żarty o seksie, które gdzie indziej pewnie by raziły.

Pełna recenzja "Master of None">>>

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10